Wiedźmin od Netflixa - zażalenia, opinie, spoilery.

34
W poście tym przydługawym chciałbym wyrazić swoje ogromne rozczarowanie i żal nad tym co zrobili mojemu Wiedźminowi, "showrunnerzy" i "producenci" Netflixa, których żadną miarą artystami nazwać nie można. Kanonem tego jak powinno się kręcić i przedstawiać fantastykę jest dla mnie "Władca Pierścieni" którego to ekranizacje po niemal 20 latach ogląda się równie dobrze jak w czasach kiedy powstawała. "Drużyna pierścienia", "Dwie wieże" i "Powrót króla" są zekranizowane przepięknie i nie ma w nich ani jednej zbędnej, nadmiarowej i niepotrzebnej sceny. Pewnie, że do wszystkiego możnaby się przyczepić, ale oglądanie LOTR jest po prostu przyjemne. Każdy widział gdzie idą, po co idą i dlaczego idą. Dla jasności przekazu twórcy LOTR zdecydowali się na liczne zmiany w stosunku do książki: zamiast glorfindela Froda z rąk 9 Nazguli ratuje Arwena - dzięki czemu od początku wiemy kim ona jest, zamiast Elkerbranda i jego piechoty Helmowy Jar ratuje Eomer syn Eomunda jazdą dzięki czemu od razu wiemy kim on jest i nie mamy zatartego przekazu, Toma Bombadila i porządki w SHire usunięto zupełnie by zachować jedność całości i przekazu. Twórcy Wiedźmina poszli w innym kierunku. Zamiast ściaśniać i komasować, poszli na szeroko i postanowili pododawać swoje wątki. Cały drugi sezon to idiotyczne uganianie s
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 34 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.