Hulajdusza, czyli orientuj sie na chodniku.

28
Problem kliniczny
Pacjentka wylądowała na chodniku.Twardo wylądowała.Nie wie co , nie wie jak. Pamieta jak przez mgłę kowidową , że jechało na czołówkę jakichś dwóch łebków na hulajnodze.To wszystko działo sie na pieknym chodniku osiedlowym z płyt betonowych.Łebki szybko się pozbierali i i z predkościa elektryczną zniknęli na bezkresie.Pacjentka została.Przywlokła się do przychodni, bo ręka jakos dziwnie wisi i odmawia współpracy. Tematem postu , jak sie nietrudno domyślić jest lato w mieście. Żartowałem.Jest ci tematem terroryzm hulajnóg, hulajnog, hultajów i tym podobnych. Przechodnie zyskali sobie przywileje na pasach, a paradoksalnie stracili na ciągach dla pieszych."Żeby równowaga nie była zwichnięta , podnosząc spódniczkę spuszczała oczęta".Mniej wiecej taka sytuacja sie wytworzyła. Do tego jeszcze rowerzyści mknący gdzieś z punktu A do punktu B p
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 28 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.