"Ola poroniła. Do szpitala zjechała policja. Prokuratorka kazała opróżnić szambo i w ściekach szukać płodu."
78
"Ola (imię bohaterki zostało zmienione) na początku naszej rozmowy zaznacza: - Proszę napisać, że zgodziłam się opowiedzieć swoją historię dzięki Joannie. To jej odwaga sprawiła, że chcę głośno mówić o tym, co mnie spotkało, jak zostałam potraktowana przede wszystkim przez prokuratorkę.
Ola ma 41 lat, mieszka w Warszawie. Ma męża i trzyletniego syna. - Bardzo długo się o niego starałam, po drodze dwa razy poroniłam - mówi. Pierwszy raz w 2011 r., drugi raz w 2012 r., gdy była w ciąży bliźniaczej. - Choruję ginekologicznie i z tego powodu mój organizm do pewnego momentu jest w stanie utrzymać ciążę, a potem pojawiają się komplikacje - wyjaśnia Ola. W 2019 r. udało jej się jednak donosić ciążę i urodzić zdrowego synka. W 2022 r. zaszła ponownie w ciążę. - Wiedziałam, że jest ona obarczona dużym ryzykiem, że też nie pomaga mój wiek, miałam już wtedy 40 lat, ale chciałam spróbować, marzyłam o tym, żeby syn miał rodzeństwo - mówi.
W czerwcu 2022 r., będąc w 18 tygodniu ciąży, zaczęła się źle czuć. Miała silne skurcze, dreszcze, stan podgorączkowy. - Nie czułam też żadnych ruchów płodu, przestraszyłam się, że mógł obumrzeć i rozwija się jakieś zakażenie - opowiada. Ola pojechała do Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie. Na miejscu lekarze wykonali badanie USG, okazało się, że płód rozwija się prawidłowo, ważył wtedy ponad 220 gram, ale Ola ma niewydolność szyjki macicy. Dostała leki na podtrzymanie ciąży, lekarz kazał uważać na siebie i oszczędzać się.
Ola leżała po poronieniu w szpitalu, a policjant ją przesłuchiwał
Przez tydzień wydawało się, że wszystko jest w porządku. 17 czerwca po południu Ola miała jechać na kontrolne badanie USG, ale już od rana źle się czuła. - Byłam wtedy sama w domu z synem, nagle zaczęłam czuć koszmarny ból, nie do opisania. Pobiegłam szybko do łazienki i tam wszystko ze mnie wystrzeliło. Wszędzie tryskała krew, spojrzałam w dół i zobaczyłam zwisającą pępowinę. Nie wiedziałam, jak wstać z toalety, czy mam wyciągać pępowinę z toalety, dziecko dobijało się środka, więc złapałam szybko za nożyczki i odcięłam tę pępowinę - relacjonuje Ola.
Kobieta zadzwoniła szybko do męża i na pogotowie. Dyspozytorowi pogotowia powiedziała: "Poroniłam i bardzo krwawi
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 78 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.