Męczące ruminacje, czyli o szkodliwości wysokich temperatur

71
Lato to dla mnie najgorsza pod wszystkimi względami pora roku. Wiem, wiem, to głupie, jestem w mniejszości, o ile nie w promilu , bo przecież #ciepło, #wakacje ,#podróże,#ogólna_maniana, etc. Nie znoszę wysokich temperatur od kołyski, nienawidziłam " rodzinnych" wczasów w Łebie z obowiązkowym byciem, cokolwiek to wówczas znaczyło, na plaży, moczeniem nóżek w już wówczas zagnojonym Bałtyku, maszerowaniem na komendę na wyznaczone godziny " na posiłki", chociaż wcale nie chciało się jeść, a się musiało, no i przymusem odbycia podróży: do i z. Początkowo autobusem zakładowym( tak, tak , o klimie nie było wtedy nawet w książkach s-f), bo to wczasy pracownicze, więc "tata, mama i gosposia", komplet bachorów i lejąca się od trzaśnięcia drzwiami wóda, potem już (uwaga!) trabantem, następnie Fiatem 125p - były to jedyne (!) samochody przez długie lata na naszej ulicy. Co nie zmieniało faktu, że trzeba się było nadal tłuc przez całą Polskę, w mniejszej obsadzie, ale jednak. W koszmarnym gorącu, kurzu, bez wypasionych, jak obecnie, stacji benzynowych z ich miłą infrastrukturą. Ale nie o tym będę płakać. Lato w obecnym wydaniu( 36stC w dzień 24 w
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 71 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.