i się zaczęło

59
jak to miło powrócić do polskiego piekiełka. Wczoraj jadę sobie autem po cięte razem z gnojownikiem i szczurami polędwiczki do Biedry, i w ramach odreagowania po zalewie lewackiej kultury NY, czyli hip-hopu i śniadych naganiaczy ("ajsłata kaldłata łandola, ajsłata kaldłata łandola"), słucham sobie mojego ulubionego radia z wariatkowa, czyli TOK FM A tam tokuje profesor biotechnologii i żywnościologii, o niedoborach. I tokuje tak "że co najmniej raz w roku TRZEBA oznaczać witaminę D3 i ferrytynę u każdego" A ja sobie myślę: tak, naprawdę z powrotem jestem w domu... I znów wołanie o sznur, kiedy to ja -ja my wszyscy tu piszący - znajdujemy się w sytuacji z antycznej tragedii, bowiem motłochowi nie wytłumaczysz że: 1. tak, im więcej badasz, tym więcej wykryjesz, można nawet prowadzić profil ferrytynemii roczny z oz
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 59 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.