Podróbki lepsze od oryginałów

4
https://plus.dziennikpolski24.pl/jak-han-van-meegeren-falszowal-xviiwiecznych-mistrzow/ar/c15-17885631# Pawel Stachnik Jak Han van Meegeren fałszował XVII-wiecznych mistrzów Han van Meegeren był utalentowanym holenderskim malarzem oraz genialnym fałszerzem XVII-wiecznych obrazów. Jego podróbki były lepsze od oryginałów. Ta historia wstrząsnęła Holandią tuż po II wojnie światowej, a wraz z nią całym europejskim światem artystycznym. Jej sprawca – holenderski malarz Han van Meegeren – dla jednych był oszustem i przestępcą, dla innych bohaterem. Bez wątpienia był postacią wyjątkową, a jego dzieła bez mała wybitne. Geniusz niedoceniony Meegeren od dzieciństwa interesował się malowaniem i ze sztuką wiązał swoją przyszłość. Niestety jego despotyczny ojciec nie chciał słyszeć, aby syn studiował coś tak błahego, jak malarstwo, a notatniki z rysunkami chłopca darł na strzępy. Jednak dzięki wstawiennictwu matki między ojcem a synem udało się ustalić kompromis – Han miał kształcić się na architekta. Architekturę studiował w Instytucie Technicznym w Delft. Do studiów nie przykładał się jednak za bardzo. Wolał odwiedzać muzea i podziwiać dzieła dawnych mistrzów, doskonalił też własny warsztat malarski. Dowodem jego rzeczywistego talentu było zdobycie złotego medalu na dorocznym konkursie dla studentów za piękną akwarelę przedstawiającą wnętrze kościoła św. Wawrzyńca w Rotterdamie. Zachęcony tym sukcesem Meegeren porzucił studia architektoniczne i zapisał się na akademię sztuk pięknych w Hadze. Dyplom uzyskał w 1914 r. Dwa lata później w Delft odbyła się pierwsza wystawa jego obrazów. Pokazał na niej pejzaże, portrety i martwe natury, a opinie krytyków były wielce przychylne. Sława Meegerena jako utalentowanego malarza rosła. Zaczął zdobywać zamówienia i dobrze zarabiać, przeniósł się z żoną do Hagi i wszedł w tamtejsze środowisko artystyczne. Był zdecydowanym zwolennikiem klasycznego malarstwa. Nowe trendy - impresjonizm, abstrakcjonizm, kubizm - uznawał za degenerację sztuki. W 1922 r. Meegeren miał w Hadze drugą wystawę, zatytułowaną „Obrazy biblijne”. Pokazał na niej obrazy inspirowane religią, utrzymane w nawiązującym do renesansu stylu. Tym razem recenzje były powściągliwe. Chwalono warsztat, ale dziełom odmawiano oryginalności, siły wyrazu i większych wartości. Te oceny wywołał u Meegerena wściekłość i frustrację. Był bowiem głęboko przekonany o swoim malarskim geniuszu. Postanowił zemścić się na krytykach i znawcach sztuki, wymyślając szatańską prowokację. Obraz w piecu Meegeren postanowił mianowicie namalować obraz w stylu któregoś z XVII-wiecznych holenderskich mistrzów i przedstawić go jako odnalezione arcydzieło. Następnie zlecić potwierdzenie autentyczności jakiemuś znanemu ekspertowi i sprzedać je do któregoś z muzeów za duże pieniądze. Na końcu zaś ujawnić całą mistyfikację, zdobyć sławę i ośmieszyć środowisko. „Gdyby jego dzieło zostało zaprezentowane w jakimś znaczącym muzeum, podziwiane i z uznaniem przyjęte przez wszystkich, wtedy i tylko wtedy ujawniłby całą szaradę, zmuszając krytyków i marszandów do potwierdzenia swojej szarlatanerii, a publicz
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 4 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.