nie chodzi o sam fakt, a o jego znaczenie
4
Opowiem wam coś.
Pierdoła taka.
Ale nic nie jest w tym zmyślone, ani jeden detal
Nie o samą historyjkę chodzi.
Wczoraj w pracy doświadczałem nietypowej sytuacji wyłączania się komputera. Komputer nowy, zupełnie OK, w miarę szybki. Prąd był cały czas, światło nie gasło, to nie to.
W końcu znalazłem przyczynę. Jakiś geniusz zaprojektował za mało gniazdek sieciowych w gabinecie, więc nie było wyjścia i podpięto listwę. Dość starą, taką z tym takim czerwonym podświetlanym przełącznikiem. No i on się zużył i przerywał, nawet dobrze dociśnięty w pozycji ON.
Piątek wieczór- jakoś dotrwam. Kilka godzin minęło bez zaniku zasilania, ale na ostatnim pacjencie- no masakra. Przy trzecim wyłączeniu komputera, pstryknięciu przyciskiem listwy i ponownym włączeniu nie zdzierżyłem. Przeprosiłem, obiecałem że skończę wizytę w systemie i powystawiam właściwe skierowania z domu, bo mam jako lekarz telemedycyny służbowy laptop z dostępem do systemu przez VPN. Nie miałem nerwów włączać tam już komputera po raz n-ty.
Dziś siadam do tego. Odpalam laptop, loguję się, otwieram wizytę, wykańczam.
Nagle plum!- czarny ekran. Wyłączył się. Po prostu się wyłączy
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 4 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.