Z cyklu rozmowy na krawędzi:wytłumacz mi depresję.
34
Problem kliniczny
Trudne rozmowy z pacjentami są.... trudne.Człowiek się hamuje , żeby nie powiedzieć o jedno słowo za dużo, nie skaleczyć intonacją, albo żeby nie być posądzonym o największą zbrodnie, o brak zaangażowania. A i tak chodzi tylko o to jak przekazać złą wiadomość okazując zrozumienie , a nie litość.
Kiedyś , w odległej przeszłości przyszła do mnie pacjentka, która do tej pory skrzętnie omijała mój gabinet.Bez wstępu oznajmiła , że teraz będzie się u mnie leczyła.Ale dlaczeg, ale po co?
Otóż kolega lekarz, w którym była do tej pory zakochana próbował przekazać jej diagnozę.
Pani Janino, ma pani depresje, jest pani w takim dole i się o własnych siłach nie może wydostać z tego dołu czy doła, nie wiem dokładnie jak to zostało podane.
Pacjentka się zapieniła. Już mnie wsadził do dołu i koniec.Co to za lekarz.Oczywiscie nie wzięła żadnych leków od lekarza , którego zanielubiła.
Ot taka sobie bajeczka, historyjka.99% pacjentów by się ucieszyło, że doktor wykrył dół, a ta jedna nie....
Potem już było lepiej
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 34 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.