O tym jak czar prysł, czyli jak z ciacha stać się p*pą
38
Na początku o tym gdzie, potem o tym jak.
Jak wiadomo, chodzę regularnie na siłownię, od wielu lat. Gdyż-że przytoczę ulubiony cytat- mam anankastyczny przymus ruchu( pozdrowienia, Bert :)). Obecna, to duży klub z siłownią,salami fitness, basenem. Część gęb powtarza się , z wieloma wymienia się krótkie small-toki, podpatruje, podziwia,ćwiczy na zmianę na przyrządach, no , jak to na siłowni, dużo szczylarni, nie do zapamiętania.
Jest paru kolesi, w różnym wieku, którzy imponują mi swoja formą- wyrzeźbionym idealnie ciałem , ale takich jest wielu oraz, uwaga(!) dynamiką. Czyli, krótko mówiąc, omdlewam i prawię się posikuję na widok paru crossfitowców. O młodzieńcach to nawet nie wspominam, jest takich wielu, no i, rzec można-cóż to za sztuka być sprawnym i dynamicznym w wieku 20-30 lat. Ale.,jest paru seniorów, czyli gostków 45-60+, naprawdę mega sprawnych. No i tak ze dwóch, trzech jeszcze gębę potrafią na temat otworzyć i gęba ta nie przypomina ziemniaka w wiosennej porze.
My Personal Trainer Pablo oczywiście mnie próbuje swatać, celowo czasem( tak mi się wydaje) wybierając miejs
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 38 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.