Elektryczny szur na M
68
Byłam dziś na przeglądzie w aso z moim benzynowym suvem.
Miałam czas, popatrzylam, posłuchałam. Nawet przy okazji tej dłużyzny załapałam się na jazdę próbną - owocną, a jakże, w nowe bardzo sympatyczne doświadczenie. M50.
Jak to jechało!
Takiego wgniecenia w fotel w czymś poza samolotem ja jeszcze nie widziałam. Może mało widziałam, nie wiem. W każdym razie coś niesamowitego jak to jedzie i przyspiesza. Jak statek kosmiczny w dodatku z dźwiękami od Hansa Zimmera.
Przejechałam 90km, „zeszło” mi 60 z licznika, czyli energię odzyskiwał dzięki swojej rekuperacji dość efektywnie.
Rozumiem, ż
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 68 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.