Spieszcie się nawiązywać relacje, tak trudno je zbudować.
60
Świąt, jak dotychczas, nie lubiłam najbardziej. Od wczoraj, pomimo szampańskiej zabawy, wytańczenia do padnięcia, chyba zaszczytne miejsce na podium przypadnie ostatniemu dniu roku.
Wydawało mi się, że wyjazd z domu, w góry- które kocham , odkąd wiem co to góry, z ludźmi- których znam lata i których bardzo lubię, szanuję i podziwiam za to , jakie fantastyczne małżeństwo i rodzinę stworzyli , spowoduje, że moja pojedynczość nie będzie tak dla mnie dolegliwa. Bo na codzień nie odczuwam z tego powodu dyskomfortu, jest mi wygodnie, cenię niezależność i całkowita swobodę decyzji odnośnie tego jak, co, gdzie, kiedy i dlaczego.
Zawsze za to czułam się jakimś niedorobem, odpadem społecznym, na tle schematycznej do bólu rodziny brata, szwagrów i części, bo przecież nie wszystkich znajomych w święta , te grudniowe najbardz
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 60 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.