Herbatka z hydraulikiem i wieża kontroli lotów, czyli skąd się biorą legendy o listonoszach.
52
Jak jest zima to ma być zimno, wiadomo. Ogólnie lubię, siedzę w swoim, jak to mówi Młoda, średniowiecznym zamku w stosownej do epoki i zamku temperaturze. Ale ostatnio musiałam posiedzieć trochę w tzw.biurze, gdzie kaloryfer, jak we wszystkich pomieszczeniach na piętrze z wyjątkiem łazienki ( cieplutka podłoga) jest wyłączony. Pomyślałam, że włączę, bo mi się swetra zakładać nie chciało no i zonk- rurka ciepła, ale panel zimny. No to do Pana Jureczka, stale mnie ratującego w materii hydraulicznej dzwonię. Pan Jureczek jest solidny, niedrogi i dyspozycyjny. Przy okazji mój wieloletni pacjent.
Zatem zawitał po dobie od zgłoszenia, chociaż zastrzegł, że jest po zabiegu ( rodo- srodo- nie powiem jakim) i że jak tylko do kaloryfera, to da radę. Roboty 3 minuty- jakiś dinks przy termostacie się " zapiekł" , dinksa wyciągnął i po awarii.
Schodzim
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 52 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.