"Sztuka Widzenia"- czyli każdy odbiorca jest artystą- i inne wystawy Nowosielskiego

19
Byłam w styczniu na obu wystawach warszawskich- w Zachęcie i w Zamku Królewskim. Krakowską, w Muzeum Narodowym, odwiedziłam jesienią. Stolica ostatecznie, choć nieco poniewczasie (na samo zakończenie roku Profesora) stanęła na wysokości zadania. Czego nie można powiedzieć o Krakowie, niestety. Smutne to, nie rozumiem, czemu rodzinne miasto artysty tak po macoszemu go potraktowało. Mini- wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie, była rozczarowująca. Było tam kilkanaście (edit- doczytałam, że dwadzieścia sześć) prac, z których każda oczywiście promieniowała na swój charakterystyczny unikalny sposób, jednak sposób ekspozycji (jeden nieduży korytarz, wydrukowane na ścianach wielosłowne i suche komentarze) powodowały, że odniosłam wrażenie, jakby była trochę bezduszna.Dlatego też na wystawę w Zachęcie szłam nie nastawiając się na wiele. Może to jedna z przyczyn, czemu tak mile się rozczarowałam Jest tam większość prac, które można było oglądać w Krakowie, oraz dodatkowo pojedyncze ze Szczecina, Łodzi, i od prywatnych kolekcjonerów, m.in. z galerii Staraka, Fibaka i od innych właścicieli.Podział
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 19 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.