Stomatologia życzeniowa
34
Wbijam niczym patolog na klatkę, człapię żwawo po schodach, bom na styk. Pierwsza pacjentka, starsza kobitka o kuli, pierwszy raz u mnie. Idę owinąć się fizeliną do socjalnego, w międzyczasie asystentka informuje mnie, że pacjentce się śpieszy, bo bus za pół godziny (ta informacja jest ważna dla zrozumienia części wątku). Mija minuta, zapraszam do gabinetu.
-Dzień dobry pani, w czym mogę pomóc?
-Dzień dobry, pani doktór ja pani o tu zaraz pokażę [podchodzi do biurka i rozdziawia paszczę, wskazując palcem na zęby na dole]. Ja bym chciała o to wszystko pousuwać, bo mi proteza spada. A jak mi doktór XYZ u góry do protezy dostawiła później ząb to było dobrze (..., to trwało dłużej, ale nie umiem sparafrazować).
-(wiedząc, że będzie ciężko) dobrze, ale najpierw zbadam i dopiero wtedy zdecyduje
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 34 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.