Typy dyżurantów internistycznych
74
Były zespoły lekarskie, ordynatorzy, teraz czas na lekarzy dyżurnych:
1. Turbo-dynamo-men/ Turbo-dynamo-women. Ten typ charakteryzuje się ciągłą zmianą. Po dyżurze znajdujesz pacjentów poprzenoszonych na inne sale, uporządkowane biurka, tablice ogłoszeń, pozmieniane zlecenia. Sprawca tego zamieszania z niewinną miną stwierdza "wiesz, dyżur był dość ciężki", a w ciężkich przypadkach "było koszmarnie nudno, przyjąłem tylko sześć osób". Dokumentów i pacjentów po tym dyżurze szukasz przez najbliższy tydzień- z reguły do następnego dyżuru turbo-dynamo-mena, gdy zabawa zaczyna się od nowa.
2. Niespełniony profesor. Jak wiadomo wszyscy poza niespełnionym profesorem leczą tragicznie źle i cudem jest, że pacjenci żyją. Dyżur to okazja na poprawę tego stanu- czas na wykonanie diagnostyki, zlecanie NMR, pobieranie przeciwciał anty-CCP, w ciężkich przypadkach na zamiany peryndoprylu na ramipryl. Uwielbiany przez pacjentów, nienawidzony przez resztę personelu. Choć nieraz ratuje tyłek kolegom po fachu odstawiając spironolakton u pacjenta z tajemniczą hiperkaliemią.
3. Śpioch. Jak sama nazwa wskazuje śpioch na dyżurze śpi. Zasypia zaraz po wieczornym obchodzie, budzi się w momencie, gdy zespół zaczyna się zbierać przed odprawą. Przekazuje dyżur słowami "spokój był" i idzie do domu spać dalej. A zespół bierze się za wyprowadzanie wstrząsów, hiperglikemii i zaostrzeń POChP.
4. Dryń-dryń. Do tego typu należą przeważnie młode rezydentki. Każda decyzja musi być skonsultowana telefonicznie przynajmniej z trzema osobami, gdy jest między nimi rozbieżność zdań, ilość konsultacji wzrasta do co najmniej siedmiu. Osoby te są znane i unikane w całym szpitalu, szczególnie przez personel SOR, który mając do wyboru przetrzymanie chorego do rana, a zmierzenie się z trwającymi do rana telefonami z oddziału z grzecznymi prośbami o wyjaśnienie szczegółów choroby pacjenta i detali dotyczących dalszego postępowania, wybiera to pierwsze.
5. Zlewus. Obrzęk płuc? Dajcie mu tlen, poczekajmy do rana, Wysoka troponina? Oznaczmy drugą, a potem trzecią. Najlepiej rano. Generalnie zlewus ruszy się tylko do reanimacji, ale tylko po co najmniej dwukrotnym upewnieniu się, że jest to naprawdę niezbędne. Wszystko inne poczeka do rana, mierząc się z działaniami pozorowanymi i leczeniem objawowym. Jakimś cudem zgony też czekają do rana, spadając na zespół o godzinie 8:05. Gdy widzą już tylko plecy zlewusa oddalającego się szybkim krokiem z oddziału.
6. Pijak. Na dyżurze pije. Dostępny jest mniej więcej tak samo jak śpioch, z wiadomych względów zlecenia wydaje "na telefon". Podpisuje je rano roztaczając aromat wody kolońskiej ("udało mi się ogolić"), śledzia ("jadłem śniadanie, a wy?") w ciężkich przypadkach jednego i drugiego. Czasami zapije wcześniej i nie przyjdzie wcale, czasami da się złapać i trzeba go na gwałt podmieniać o 23:30 w sobotę. Co ciekawe nikt go
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 74 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.