Etyka kliniczna
8
Ciekawy artykuł na Onecie.
Czy w polskich szpitalach znalazloby sie miejsce dla etyków klinicznych?
.................................................
Czy rodzic ma prawo nie zgodzić się na leczenie dziecka, np. ze względu na swoje poglądy religijne? Czy osoby, które mają problemy natury neurologicznej po udarze, cierpią na demencję albo chorobę Alzheimera, można pozbawić możliwości podejmowania decyzji dotyczących ich zdrowia? Czy manipulowanie genami przyszłego dziecka, żeby eliminować choroby genetyczne, powinno być dozwolone? Na te pytania odpowiada dr Joanna Smolenski, etyczka kliniczna.
Każdy szpital W USA posiadający od 400 łóżek w górę zatrudnia etyka, choć nie zdecydowano jeszcze, jakie powinien mieć wykształcenie. W szpitalu, gdzie pracuje dr Smolenski, jest pięcioro etyków. Trzy osoby są dyplomowanymi filozofami, jedna ma doktorat z pracy socjalnej, a jedna z religioznawstwa. Są też placówki, w których konsultacje etyczne prowadzą wyłącznie lekarze
Zgodnie z wyrokami amerykańskich sądów, dorośli nie mogą decydować o wszystkim w imieniu dzieci. Na przykład świadkowie Jehowy, którzy nie zgadzają się na przetaczanie krwi. Proces w podobnej sprawie toczył się przed tutejszym sądem. Dorosły nawet w sytuacji zagrażającej życiu może odmówić transfuzji, ale nie może skazać dziecka na śmierć ze względu na wyznawaną religię.
W kwestii manipulacji genami najważniejsze jest, czy są to geny osoby dorosłej, która może się na to zgodzić.
Jeszcze w XX w. świadoma zgoda pacjenta na podjęcie leczenia stała się języczkiem u wagi kształtującej się etyki opieki zdrowotnej, a jej uzyskanie stało się kluczowym obowiązkiem medycznym. Dr Joanna Smolenski jest praktykującym etykiem medycznym, naukowcem, zajmującym się w USA problemem świadomej zgody. W swoich pracach analizuje go na podstawie przypadków m.in. osób chorych psychicznie, członków związku wyznaniowego Świadków Jehowy oraz... modyfikacji genetycznej linii zarodkowej(..)
Wychowałam się w Teksasie, skąd wyjechałam na studia do Nowego Jorku. Ukończyłam filozofię i politologię na Uniwersytecie Columbia, a doktorat z filozofii obroniłam w CUNY Graduate Cente
Zaczynałam od filozofii klasycznej, ale nigdy nie chciałam być wyłącznie teoretyczką, która tylko prowadzi wykłady i pisze rozprawy naukowe. Wolałam zaangażować się w rzeczywistość, a dzięki stypendium na studia magisterskie, odkryłam, że bioetyka jest właśnie tym, czym chciałabym się zajmować, gdyż dotyczy konkretnych problemów, których rozwiązanie może komuś pomóc. Dlatego po doktoracie ukończyłam jeszcze dwuletnie studia z etyki klinicznej w UCLA Health Ethics Center.
Jak ważna jest etyka w medycynie?
Podejście do etyki w Stanach bardzo się w ostatnich latach zmienia. Jeszcze do niedawna, za najważniejszy uważano punkt widzenia lekarza. To on podejmował decyzje i z założenia miał prawo wyboru tego, co będzie najlepsze dla pacjenta. Zdanie tego ostatniego nie liczyło się. Nie brano pod uwagę jego poglądów, wyznawanych wartości, przynależności religijnej ani priorytetów życiowych
Podam konkretny przykład. Pacjentowi przed operacją nikt nie powiedział, co może pójść nie tak i jakie będą tego konsekwencje. Zabieg się nie udał, a skutkiem tego był paraliż. Pacjent stwierdził, że gdyby wiedział, iż istniała możliwość, że obudzi się z narkozy sparaliżowany, nigdy by się na operację nie zgodził. Ofiary takiej polityki zaczęły wytaczać placówkom medycznym sprawy z powództwa cywilnego i to dało impuls do zmian.
Lekarze musieli ustąpić pola i przyjąć do wiadomości, że choć w szpitalach są autorytetami, to niektóre decyzje należą do pacjentów. Nie chodzi oczywiście o kwestie medyczne, ale o to, jak wiele wyrzeczeń warto podjąć, żeby się leczyć. Czy należy rozpoczynać terapię, która wiąże się z wielkim bólem, jest niezwykle czasochłonna, generuje duże ryzyko? Wszystkie te pytania nie są pytaniami natury medycznej, a pacjent musi na nie odpowiedzieć. I tu wkracza etyka, która udziela mu głosu, pozwala decydować, co się z nim będzie działo, więc korzystanie z usług etyka wydaje mi się dobrym rozwiązaniem.
Można powiedzieć, że jako etyk kliniczny jesteś mediatorem pomiędzy lekarzem a pacjentem, pomagasz wypracować porozumienie dotyczące leczenia.
Można to tak ująć. Mediator to dobre słowo. Oczywiście, tak samo jak lekarze nie są ekspertami z dziedziny etyki, ja, mimo że studiowałam bioetykę, nie jestem ekspertem w medycynie. Dlatego podjęłam decyzję o dodatkowych studiach postdoktoranckich. Przez dwa lata szkoliłam się z zastosowania etyki w ochronie zdrowia w szpitalach związanych z Uniwersytetem UCLA (m.in. Ronald Reagan i Santa Monica). Spotykałam się z pacjentami, lekarzami, pielęgniarkami, przeprowadziłam mnóstwo rozmów, omawiałam dokumentację medyczną i pisałam własną. Obecnie pracuję w szpitalu na pół etatu, ale jestem też profesorem na uniwersytecie. Robię badania, piszę prace i prowadzę wykłady dla studentów medycyny.
Jaką przyszłość widzisz przed etykami klinicznymi?
To stosunkowo nowa dziedzina. Konsultacje etyczne zaczęły się w Stanach w latach siedemdziesiątych. Teraz prowadzone są w prawie wszystkich większych szpitalach. Każda placówka od 400 łóżek w górę zatrudnia etyka. Co prawda,
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 8 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.