było ok, ale lewicowość uwiera

17
2 lata temu zakończyłem spłatę swojego satyrycznego leasingu na moje satyryczne wozidełko. Bank elegancko przysłał dokumenty z tym związane, które położyłem na półce z zamiarem załatwienia sprawy. Już po 2 latach, udałem się do urzędu by załatwić zmianę wpisu właściciela w dowodzie rejestracyjnym. Nie będę opisywał całej rewolucji która jest naszym udziałem i funkcjonowania urzędów, bo to jest obecnie po prostu bajka, zero kolejek, umówiona o czasie wizyta i jest punktualnie (kamyczek do ogródka konowałów notorycznie mających opóźnione wizyty, jeden faszystowsko punktualny MedUsus nie zmieni obrazu całości), ale to jest obecnie po prostu przyjemność, coś załatwiać. Niemniej, mam uwagi do ideologii (bo sam proces techniczny oceniam dobrze, a przez porównanie z tym jak bywało, wybitnie dobrze) Chodzi o to że (czysta ideologia): - proces zmiany wpisu właściciela w dowodzie rejestracyjnym NIE JEST procesem zmiany właściciela w dowodzie rejestracyjnym! Jest .....zarejestrowaniem de novo. Wobec tego wypełnia się zł
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 17 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.