sztuka pozostawiona bez "odbiorcy". Ziemia "pusta" czy ziemia "oczyszczona"? Szkice z poglądów MedUsusa dla szczególnego @Sheldona ukontentowania
49
Sztuka jest sublimacją. W założeniu mając cierpienie istnienia łagodzić, rodzi nowe cierpienia. Wydaje się, jako pochodna talentu, intelektu, wiedzy, uczuć, emocji, popędów, zdolności, rąk, oczu, uszu- nawet nie "zrośnięta" z człowiekiem jako takim w jego każdym z tych wymiarów, ale wręcz istotowo z nim tożsama.
Czy watykańska Pieta jest "czym innym" niż f r a g m e n t e m Michała Anioła? Nie. I tak dalej.
Ale spojrzenie odwróćmy. Mamy oto obecnie już ośmiomiliardowy motłoch ludzki. Pełzające larwy, zajmujące się w większości spaniem, jedzeniem, trawieniem i wydalaniem- to dobry opis autora tych słów- inni bowiem zajmują się jeszcze kopulacją.
Dotyczy to 99,9999% całości. Z samego tego prostego faktu, potencjalnie ośmiomiliardowa rzesza odbiorców sztuki redukuje się do garstki. W skali świata owszem są to miliony, ale rozrzucone po świecie jak pierwsze osady agrarne, po zakończeniu etapu dominacji łowców. Słabe, pojedyncze, definiujące na nowo znaczenie słowa "skromny".
Niech nas nie zwiodą przerażające i uniemożliwiające jakąkolwiek szansę na ewakuację tłumy w Muzeach Watykańskich - to jedynie skutek zręcznego marketingu. Autor, podążając za słowami jednego z najważniejszych dla Polaków przewodników po sztuce, Zbigniewa Herberta, dotarł kiedyś do Arezzo, w zachodniej Toskanii, gdzie znajduje się cykl fresków Piero della Francesca o historii Krzyża. Jest to w zgodnej opinii znawców, jedno z najważniejszych malarsko miejsc na ziemi. Jak padowańskie Scrovegni gdzie Giotto połączył średniowiecze z przeczuciem Odrodzenia i otwarł mu drzwi. Jak florenckie Brancacci, gdzie Masaccio na wieki zdefiniował szczyt malarski wczesnego Odrodzenia. Jak powiedzmy Sykstyna. A przecież tylko w tej ostatniej kłębią się nieprzebrane tłumy (choć już do Scrovegni wymagana jest rezerwacja wcześniej). W Arezzo, w środku sezonu turystycznego, było....pusto. Jeśli jest jakakolwiek paralela, jeśli "chodzi o sztukę", to w Arezzo powinno być jak w środku Watykanu- łokciami się przepychasz albo cię zdepczą. Nie. Pusto. Nie- nie chodzi o sztukę. To jest sytuacja taka, jakby na mecz Barcelony wykupiono cały stadion, a na mecz Realu - kupiono 10 biletów. Nie- tak się nie zdarza, bo tam "chodzi o futbol". O sztukę: nie chodzi prawie nikomu! QED.
Dobrze- powiecie. Ale skoro w tej Sodomie znalazło się siedmiu sprawiedliwych, czemu MedUsus chce ich wygubić ogniem nuklearnym, czemu chce swych "braci w spojrzeniu" wytracić, czemu życzy im śmierci, a tylko w resztkowym odruchu człowieczeństwa- szybkiej, w podmuchu ognia?
Na sztukę można patrzeć jak na dar i ta intuicja pojawia się na kartach prac antropologicznych i interpretatorskich od dawna.
Oto przecież powstaje słynny tekst Coetzee o darze JSB dla każdego z nas. Rodzi się taka różowa larwa ludzka, jakiś Brajanek, który całe życie będzie jadł, trawił wydalał i kopulował i zgoła nic poza tym (oddychania nie chciało
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 49 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.