Typy anestezjologów
44
Z perspektywy internisty, oczywiście
1. Skoczek - jak poniedziałek to dyżur w Ciechanowie, jak wtorek to w Opocznie, środa do Mława, czwartek - poradnia leczenia bólu do 20:00- to prawie wolne, piątek- Konin, sobota- cholera wie, pewnie gdzieś pod Sanokiem- ale za to kończy w niedzielę o 20:00. Wiecznie w niedoczasie, wiecznie w drodze, wiecznie spóźniony. Pół życia w samochodzie (zawsze dobrej klasy- w końcu na coś te pieniądze trzeba wydawać). Żona odeszła, dzieciaki mówią "proszę pana"- zostaje tylko praca. Chcesz zostać jego wrogiem? Zastaw go na parkingu, żeby nie mógł szybko wyjechać na dyżur.
2. Jankeska kawaleria- nagłe zatrzymanie krążenia na podrzędnym oddziale w rodzaju interny lub innej dermatologii. Wszyscy biegają, krzyczą, ambu wypada z rąk, defibrylator podpięty do butli z tlenem, pielęgniarka myli pulsoksymetr z zestawem do lewatywy... I wtedy wjeżdża on, cały na biało. Dwa szybie ruchy, trzy polecenia- rytm wskakuje, niedoszły nieboszczyk ze łzami w oczach ściska ręce wybawicieli, dzieci machają chorągiewkami, dziewczyny piszczą, monitory salutują... Ale jak na złość, wzywany jest do banalnych wkłuć centralnych, a pacjenci złośliwie nie chcą za skoczyć przy pierwszej defibrylacji... a nawet i przy dziesiątej. Więc wyzłośliwia się na prawo i lewo, popada we frustrację, w oczekiwaniu na akcję, w której zrobi wrażenie na całym szpitalu. Kiedyś nastąpi- w końcu czeka na nią już 30 lat.
3. Halotan - więc dzwonili z SOR... reanimacja... 20-latek... przeciera oczy, dopija kawę, przełyka śniadanie. Wolnym krokiem opuszcza dyżurkę... Wróć! Zapomniał pieczątki... cofa się po pieczątkę... sięga do szuflady po stetoskop... wychodzi z dyżurki... dokładnie zamyka drzwi.... idzie do SOR. Gdzie pyta się: "ale... czemu... tak... późno... nas... woołaaacieeee".
4. Iskierka - wzywasz go do reanimacji. Zanim znajdziesz ambu, on już nie tylko stoi koło ciebie, mimo że musiał pokonać 4 piętra i 100 metrów w poziomie, ale chory ma już założoną drogę centralną, co najmniej dwie drogi obwodowe. Zanim podepniesz monitor, chory jest po dwóch defibrylacjach i ma odbarczone obie opłucne. Po pięciu minutach słyszysz "przerywamy, nic z tego nie będzie". Odrywasz ręce od mostka, przyglądasz się im- tak, to co w nich trzymasz, to wypełniona karta zgonu.
5. Za wcześnie, Za późno - chory oddycha? to po cholerę nas wołacie? Ma kwasicę oddechową i jest nieprzytomny? No przecież oddycha. Że czterdzieści razy na minutę- no oddycha, o co chodzi?
Dzwonisz 5 minut później, że nie oddycha- słyszysz, "p
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 44 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.