I skąd my się znamy, doktorze.

23
Nasz Doktor przyjmuje pacjentkę do oddziału. Z baraku miejsc na normalnych salach trafia ona aż na Rkę, co pogłębia czujność córki pacjentki.Doktor znał ją , kiedyś bawili sie na sylwestra, ale to dawne czasy. Widzi błysk poznania w oczach. Taki błysk jak u świeżych kochanków, który nie potrzebuje słów,a znaczy to np. "w damskim wc za 5 minut".Kobieta rozświetlona błyskiem prze do przodu i wylewnie sie wita. O,poznaję, poznaję doktor Gerard Kaczan, jakie miłe spotkanie. Cóż nie Kaczan. Nie Kaczan-Kobieta jest zdziwiona w typie: jak nie Kaczan, jak widzę że Kaczan. Doktor jednak nie ustępuje. Jeszcze dzisiaj rano patrzyłem do dowodu i , cóż, niestety nie Kaczan i nie Gerard. Ale moge pozdrowić kolegę- zastrzega.Poza tym pani pozwoli że sie przedstawię.Tu doktor przedstawia sie przepisowo zgodnie z danymi z dowodu. Chwila refleksji dla doktora. Przecież Kaczan jest łysym blondynem , a on klasycznym siwulcem z brodą i wąsami, ale nie ma co grymasić., Kaczan jest młodszy, więc sumarycznie pani zarobiła plusa. Podobne zdarzenia jakoś nie oszczędzają Naszego Doktora. Może to po części wina statyst
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 23 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.