miałem rację: jest potrzeba nagrywania wizyt
95
Problem kliniczny
Otrzymuję prośbę o teleporadę pacjenta. Pacjent był u mnie 2 razy z powodu GERD, i wnosi, nie wiadomo co: wątpliwość? skargę? (nieformalną) obawę? o to że wpis konsultacji u mnie nie jest zgodny z prawdą i pacjent chce o tym porozmawiać.
Ponieważ takie sytuacje powodują moją panikę poznawczą i są natychmiastowym dowodem całkowitej nieprzydatności mojego istnienia, dzwonię do pacjenta.
Rozmowa jest grzeczna i spokojna.
Okazuje się że pacjent, z zespołem lękowym z elementami nastawienia paranoidalnego (wspominał o tym na wizycie), na kolejnej wizycie lekarskiej u internisty zeznał że ja na swojej wizycie (styczeń 2024) powiedziałem mu "u mnie pan już nic nie skorzysta, dalsze leczenie u psychiatry" a nie ma takiej konkluzji we wpisie konsultacji.
Po pierwsze, czy brzmi wam to meduzusowo, takie zalecenie? Nie brzmi. No właśnie.
Po drugie- to de facto jest mój problem. Od powiedzmy 1990 (okolice matury/początku studiów) aż do 2000 roku byłem zdeklarowanym psychiatrą in spe. Skrajnie zdeklarowanym. Życie potoczyło się inaczej, i od tego czasu, przy utrzymujących się nadal zainteresowaniach psychiatrią, zdaje się że trochę merytorycznie w wizytach zaprzeczam wprost kompon
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 95 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.