Kobieta wyzwolona.
53
Wszyscy wiemy jak ciężko się dwojgu ludziom spotkać, tak prawdziwie spotkać w każdym aspekcie, a jak już się prawdziwie spotkają to zaraz ślub, poród i cały ogon zwykłych spraw.
Aż w pewnym momencie przestają sie spotykać , choć co trochę na siebie wpadają,żę aż sobie zaczynają przeszkadzać, jak to żona z mężem i odwrotnie, bo są to stosunki jakby nie było bilateralne i poza tym mamy równouprawnienie.
Kobieta narzeka , że to nie to. Mężczyzna nie narzeka, ale coś mu mówi , że coś się nie spina,coś się popieprzyło, tylko dokładnie nie wiadomo co. To tak jakby rozebrał jakąś maszynkę celem konserwacji, Składasz ją na cacy, jeszcze ręce masz umazane smarem, bo przy okazji zachodzi konserwacja, a tu na stole zostaje całkiem sporo części, tzw. flaków mechanizmu, które się najwyraźniej nie zorientowały , że to już koniec składania.
I taki mężczyzna zostaje z tą niedziałająca maszyną, smutnie plątającymi się po stole pozos
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 53 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.