jakie to jest dziwaczne.....

25
jak wiadomo, w imię uspokajania swojego sumienia, kojenia wewnętrznego lewaka i głaskania przerzutów Owsiaka we mnie (zapewne są w każdym), utrzymuję relikt niecałej 1/10 etatu szpitalnego w postaci 4 godzin tygodniowo w AOS przyszpitalnym, co traktuję jako działalność charytatywną, otrzymując za to wynagrodzenie po stawce godzinowej porównywalnej z pracą w McDonalds, bez metafor. Jak już tłumaczyłem - pewnie jest to mi jakoś potrzebne emocjonalnie, a już zupełnie druga kwestia, to - może naiwne - wyobrażenie, że nie zrywając ostatniej nitki łączności ze szpitalem z którym jestem związany 25 lat, pozostawiam sobie cień nadziei na sytuacje wyjątkowe, np specjalna operacja denazyfikująca w Polszy, i np, może ktoś będzie pamiętał że pracowałem w szpitalu lata i da mi jedną z ostatnich fiolek morfiny z oddziałowego sejfu, gdy przyczołgam się tam z urwaną nogą po ostrzale?? Pewnie nie, ale w coś wierzyć można...... W każdym razie dziś
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 25 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.