nienawidzę tej niekompatybilności
47
Kiedyś w sieciówce było prosto i logicznie. Pacjent umówiony na godzinę, przychodził do recepcji i był "zatwierdzany". Jak był o czasie, OK. Jak był spóźniony, to np recepcja mogła negocjować z doktorem czy przyjmie, ale w każdym razie- "świecący" się komputerze pacjent oznaczał pacjenta który jest w placówce, do przyjęcia.
2 lata temu zarząd wpadł na genialny pomysł automatycznego zatwierdzania.
Oto pacjent zostaje z urzędu "zatwierdzony", 20 minut przed wizytą. Co to oznacza?
Ano to że jak wiadomo larwy i kołki od taboretów nie są punktualne więc kto tam jest to jest, a kto się spóźnia/nie przycho
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 47 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.