Typy lekarzy rodzinnych

46
1. Profesor Wilczur - starszy doświadczony lekarz, który wszystko już widział, prawie wszystko wykonał i byle co go nie przestraszy. W końcu zdobył dyplom z wyróżnieniem podpisany przez samego Bieruta. Poród odbierze, nogę pijakowi zszyje, migotanie przedsionków umiarowi chinidyną, obrzęk płuc zaopatrzy digoksyną, wstrząs kardiogenny adrenaliną. To do niego przyniosą prawnuczkę z bolesnym ząbkowaniem, wnuczkę z bolesnymi miesiączkami, matkę z nadciśnieniem, babcię z nowotworem i prababcię z odleżynami. Te ostatnie sam opracuje i zaopatrzy. Maścią z nagietka i rivanolem, oczywiście. 2. Turborezydent - całe życie marzył o POZ i leczeniu holistycznym. Więc wszystko będzie robił sam- nacinał rany, szył ropnie, podawał Ebrantil w nadciśnieniu zagrażającym życiu (150/80, ale mogło wzrosnąć). Odleżynę wytnie z połową tyłka, ból nowotworowy opanuje ampułką morfiny, w migotaniu przedsionków da dwie ampułki amiodaronu rozcieńczonego solą fizjologiczną (oj tam, nie doczytał, w końcu nic się nie stało). Młodsza wersja Profesora Wilczura, za to bardziej niebezpieczna. 3. Szaman - tylko naturalne środki. Na stłuczenia arnika, na zapalenie spojówek rumianek, na skaleczenia liść babki, no ostatecznie nadmanganian. Miłośnik zdrowej diety, żywności funkcjonalnej i różnych flawonoidów. Odradza sól, cukier, glutaminian sodu, jaja z chowu klatkowego. Mięso? No ostatecznie, ale tylko upolowane własnoręcznie i z zaniedbanej puszczy. Spotykany głównie w dużych miastach, uwielbiany przez Julki-wegetarianki i eko-mamusie. O dziwo- nie jeździ elektrykiem, ale wypasionym SUWem. 4. Żongler Skierowań- ene, due rabe- skierujemy żabę Tego na chirurgię ze złamanym paznokciem, tego na internę z zapaleniem gardła, tego na dermatologię z zatokami (bo czerwony na twarzy), tego na nefrologię, bo się drapie, a w mocznicy jest przecież świąd. I kto powiedział, że pięć minut na pacjenta, to mało? 5. Pocisk Krótkiego Zasięgu - kieruje zawsze do najbliższego szpitala- przecież transport jest niebezpieczny dla chorego. Pół biedy jak to szpital powiatowy z interną i chirurgią- ogarną i pokierują dalej. Ostrą niewydolność nerek na nefrologię, zawał na hemodynamikę, krwiak śródczaszkowy na neurochirurgię, biegunkę na zakaźne, a katar do diabła..., znaczy się do domu. Gorzej jak to szpital psychiatryczny. Wtedy nikomu nie jest do śmiechu, gdy transport z POZ przywozi STEMI z uzasadnieniem "do najbliższego szpitala". 6. Napoleon Rejonu - tak, kiedyś w Polsce obowiązywała rejonizacja. Tak przestała obowiązywać jakieś 20 lat temu. Ale nie w tym POZ. Chorzy są kierowani zawsze zgodnie z rejonizacją z czasów PRL, choć od tego czasu część szpitali zamknięto, część oddziałów przeniesiono, a granice administracyjne się zmieniły. I tak chory ze złamaniem trafia do szpitala pulmonologicznego- 40 lat temu była w nim ortopedia z leczeniem gruźlicy kości. Dziś nie ma nawet gipsu, chyba że w warsztacie. 7. Autows
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 46 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.