Zdumiewająca implikacja albo czego (nie) uczy nas inżynier Mamoń
9
wymarzona pora na takie wątki (choć ja w pracy), ale może ktoś na fali majówkowego relaksu, będzie zainteresowany.
W tym gronie postaci inżyniera Mamonia nie trzeba przedstawiać, i nie trzeba pisać o skali recepcji kulturowo-popkulturowej oraz powszechnej jego skrzydlatych słów (innych w filmie "Rejs" zgoła nie było) o piosence.
Ale tak ostatnio siadłem i pomyślałem.
Przecież tu są 2 fundamentalne sprawy
1) Inżynier Mamoń ma RACJĘ, a jest koszmarnie wyśmiewany od dekad, oraz:
2) skrzydlate słowa inżyniera Mamonia są kompletnie nierozumiane i rozmaite, powszechnie funkcjonujące związki frazeologiczne będące pochodną jego słów, nie (!) są pochodną jego myślenia. Należałoby w ramach prywaty powiedzieć: Mamoń, przybij ze mną, MedUsusem piątkę, NIE ROZUMIEJOM NAS :-)))
Rozpocząć trzeba oczywiście od wypowiedzi Mamonia in extenso:
"Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No… To… Poprzez… No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę"
zatem:
Co do "Mamoń ma rację"
No jak nie jak tak.
Mel
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 9 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.