Muszem-bo inaczej mnie rozerwie…
36
Znów sama w poniedziałkowy poranek.”Nawet nie jest źle „-przyjęłam dwóch pacjentów pierwsorazowych,kolejne wizyty „idą”jedna z drugą,jestem w ok.20 pacjenta i..ciach.
Wchodzi d.młoda kobita(20+).Nie moja pacjentka.Rozp.F43.Pytam,czy po leki „Nie,ja TYLKO po zwolnienie”.To mi zawsze podnosi ciśnienie.Informuję ją,że jej nie znam,proponuję wizytę u lekarza prowadzacego(miał się pojawić za ok.15 minut”).”A pani nie może mi wystawić”-tłumaczę,że będzie lekarz prowadzący,który ją zna i ZDECYZUJE po rozmowie z nią.”To niech pani mnie zapyta”.Juz się gotuję ale nadal grzecznie proponuje wizytę u lek.prowadzacego „ale on ze mną nie rozmawia tylko wypisuje (zwolnienie).” Znów tłumaczę,że skoro JEST lęk.prowadzacy NIE wypisze jej tego zwolnienia.Wq..a pyta ile będzie czekać,bo ma 40 st.goraczki-mówię,że „NIEDŁUGO”,wstaję,pacjentka wychodzi rzucając na mnie gromy.W rejestracji mówię,żeby panią przerejestrować.
Wracam.Kolejny pacjent.Nazwisko coś mi mówi, rozp.tez F60.Zaczynamy grzecznie,on „po leki i zaświadczenie że MUSI się tu leczyć”.Mowie,że „NIE MUSI”,no i chyba wywołałam burze.Zaswiadczenie potrzebuje do MOPR,który zwraca mu pieniądze za leki-więc on potr
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 36 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.