Lekarz POZ stracił cierpliwość. Absurdy z wypisywaniem recept i milczący posłowie

75
" Proszę wybaczyć mój język i wulgaryzmy, ale dotychczasowe merytoryczne apele naszego środowiska lekarzy, formułowane w grzecznym języku pozostawały bez odpowiedzi, co budzi we mnie uzasadnioną obawę, że poziom naszych wypowiedzi był dla Państwa zbyt wysoki i niezrozumiały" - pisze do polityków bydgoski lekarz Szymon Niedbalski. - Jako lekarz jestem zdesperowany i zbulwersowany, że wszelkie próby nagłaśniania problemów są w taki sposób ignorowane przez posłów. Zdaje sobie sprawę, że mój apel może być odebrany jako wulgarny, ale codziennie mierzę się z głupotami tworzonymi przez posłów. Żadne dyplomatyczne oraz uprzejme próby naszego środowiska nie zdają egzaminu - mówi Szymon Niedbalski. Jest bydgoskim lekarzem Podstawowej Opieki Zdrowotnej, należy do Bydgoskiej Izby lekarskiej. Od dłuższego czasu próbuje w imieniu środowiska lekarskiego i dla dobra pacjentów zwrócić uwagę politykom na absurdalne przepisy, które utrudniają życie zarówno medykom, jak i chorym. Chodzi o rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia dotyczące wypisywania recept dla seniora, ustalanie przez lekarzy poziomu refundacji i tzw. zasadę specjalizacji przy zleceniach na wyroby medyczne dla pacjenta. Bydgoski lekarz postanowił pokazać politykom, że wprowadzone przepisy dezorganizują pracę i apelować o ich jak najszybszą zmianę. Wykorzystał drogę dostępną każdemu obywatelowi, by dotrzeć do swych przedstawicieli. - Początkowo używałem maili posłów ze strony sejmowej. Dodatkowo wysłałem co najmniej dwie wiadomości do sejmowej komisji zdrowia przez formularz na stronie sejmowej - opowiada. I nic. O interwencję prosił również marszałka Sejmu i marszałkinię Senatu. - Głównie dlatego, że nie otrzymywałem odpowiedzi od posłów. Z kancelarii Marszałka Sejmu otrzymałem wiadomość, że niestety marszałek nie ma narzędzi do dyscyplinowania posłów w takich kwestiach - mówi Niedbalski. Nie ukrywa, że poczuł się zlekceważony i stracił cierpliwość. Szymon Niedbalski zaznacza przy tym, że nie ma na celu ataku na konkretnych polityków czy opcje polityczne. - Nasze działania, protesty Porozumienia Rezydentów, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, itd. od lat są apolityczne, co wszędzie podkreślamy - mówi. - Za tragiczną sytuację w ochronie zdrowia odpowiadają wszyscy, którzy dotychczas rządzili. Bydgoski lekarz przekazał "Wyborczej" treść apelu, jaki wystosował do ministry zdrowia Izabeli Leszczyny oraz posłów, będących członkami sejmowej komisji zdrowia. Redakcja zachowała pisownię oryginalną. Z zachowaniem wulgaryzmów, przed którymi ostrzegamy. W tym przypadku są wyrazem bezsilności i desperacji. - Moim zdaniem odzwierciedlają stan nerwów środowiska lekarskiego - uważa Niedbalski. Słuszność stawianych postulatów potwierdzili nam również inni lekarze POZ, którym pokazaliśmy apel. Apel do sejmowej komisji zdrowia i ministry zdrowia "Członkowie Komisji Zdrowia, Szanowni Państwo Jestem lekarzem Podstawowej Opieki Zdrowotnej Piszę do Państwa, ponieważ w ostatnich miesiącach jestem świadkiem ogromnego stężenia absurdów i problemów, które zalewają przychodnie, a wynikają z debilnych rozporządzeń Ministerstwa Zdrowia i obecnie są zagrożeniem dla życia i zdrowia pacjentów. W związku z tym, że w składzie komisji zdrowia (zauważę, że to komisja, która decyduje o tak delikatnym sektorze, jakim jest zdrowie obywateli) są osoby bez wykształcenia medycznego, których kontakt z medycyną zaczyna się i kończy na kupnie Apapu w kiosku, postaram się używać języka potocznego. Również proszę wybaczyć mój język i wulgaryzmy, ale dotychczasowe merytoryczne apele naszego środowiska lekarzy, formułowane w grzecznym języku pozostawały bez odpowiedzi, co budzi we mnie uzasadnioną obawę, że poziom naszych wypowiedzi był dla Państwa zbyt wysoki i niezrozu
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 75 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.