powidoki słońca

4
Moja podróż dobiega końca. Jest też oczywistym podsumowaniem wątku: https://konsylium24.pl/k24/fora-dyskusyjne/hyde-park/nasze-pasje/podroze/post/156977?sort_comment=oldest gdzie, ponad rok temu, pisałem o wizycie w Toruniu i o tamtejszych witrażach, i gdzie przywołałem ikoniczny wiersz Przybosia. Wrażenia z Reims, Laon, Noyon, Soissons, Senlis, Amiens obiecuję że będą. Nie pisałem wiele teraz, cóż, starość: zwiedzanie, ale przede wszystkim cała ta zabawa z codziennością (sam, na własną rękę, w obcym kraju, wiecie: gdzie kupić bagietkę, jak się wepchnąć w miejsce parkingowe, gdzie zjeść żeby mnie nie dobili dodanymi pomidorami - których nie cierpię - do obiecująco wyglądającej potrawy, korki w cholernym Paryżu objeżdżać "dubletową" A86 czy poddać się googlowi i lawirować uliczkami przedmieść: niestety do Chartres z Amines praktycznie nie da się dojechać nie przejeżdżając przez skrajnie nieprzyjazną dla tranzytu strukturę drogową obrzeży Paryża) - czyli wszystko to co na miejscu ogarniam jako tako bo znam na pamięć i np. po prostu wiem który węzeł Krakowa kiedy się jak korkuje, tu stanowi męczącą zagadkę: ogarniam to, ale męczy mnie sam fakt konfrontacji z tym, to prawie dlatego prawie rok nie podróżowałem: mam podróże dobrze opracowane i nigdy nie spotkała mnie na nich draka, ale wykańcza mnie ta walka z codziennością i jej glitchami, glitche polskie znam na wylot, tutejsze rozpoznaję bojem (cóż, we Francji jestem, mój Boże dopiero trzeci raz, jako religijnie zafiksowany italianofil). To teraz do ad remu. Wczorajszy dzień był zamknięciem tak i tej podróży jak i znów: lat, co więcej, dziesięcioleci pragnień. Czy myślałem o podróży śladami Herberta pisząc swoje wspomnienia z Torunia rok temu? Oczywiście Czy myślałem o tym kiedy lata temu ujrzałem pierwszą katedrę francuską w życiu, a była to niepozorna w hierarchii, choć jedna z wyższych i robiąca przez to potężne wrażenie, katedra w Narbonne? Tak. Czy kiedy wreszcie ujrzałem kiedyś tam Matkę Kościołów i Katedr, paryską Notre Dame, nie chciałem jej zderzyć z Reims i Bourges od razu? Pewnie że chciałem. Ale znów muszę cofnąć się do świętej w mej pamięci (choć nie świętej pamięci, żyje nadal), mej nauczycielki plastyki z podstawówki. Zawodowa malarka, wtedy posiadaczka galerii sztuki. W programie szkoły w PRL był naprawdę relatywnie zaa
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 4 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.