Typy medyków ratunkowych

14
Komandos - chodzi w koszulce moro i kamizelce taktycznej. Gdyby szef pozwolił, założyłby też glany, a do pasa przytroczył nóż i saperkę. Niespełniony żołnierz, którego żywiołem jest pole walki- urwane kończyny, wypadnięte flaki, przetoczenia FFP pod wrażym ostrzałem. Niestety, panuje pokój, więc chwilowo pracuje w SOR, zabezpieczając nadciśnienie u starszych pań oraz bóle brzucha u pijaków. Typ wściekły i sfrustrowany, przyzwoicie zabezpieczy jedynie uraz wielonarządowy. Pod warunkiem, że został zadany bronią palną. Kosmita - dystyngowany starszy pan, zawsze w wyprasowanej koszuli i pod krawatem. W wiecznym chaosie SOR wygląda jak przybysz z innej planety. Nie przeklina i nie krzyczy, nie wyprowadzi go z równowagi nawet ciężki katar pacjenta, tóry to katar w każdej chwili może się rzucić na oskrzela. Rano wychodzi w tej samej koszuli, bez jednej fałdki. I to mimo dwóch nocnych reanimacji. Prawdopodobnie rzeczywiście pochodzi z Alfa Centauri albo z Wegi. Fryga - niesamowicie sprawny i szybki medyk. Zanim pogotowiarze powiedzą nazwisko pacjenta, będzie on miał odbarczony krwiak z opłucnej, zrobione USG brzucha, rozpoznaną pękniętą śledzionę i umówiony pilny wjazd na blok. Z wypełnioną historią choroby i to ze skalą ryzyka niedożywienia włącznie. Niestety, zły los zsyła na niego głównie młode dziewczyny z dusznosciami, dresiarzy z bólami głowy i znudzone starsze panie z bólami wszystkiego. Więc myśli o zmianie zawodu- na tresera dzikich zwierząt, kaskadera, no ostatecznie o wyjeździe na front charkowski- tam miałby wreszcie urazów pod dostatkiem. Dziad dyżurowy (z dedykacją dla @betsi) - starszy już lekarz, biorący każdy możliwy dyżur w każdym możliwym szpitalu, za stawkę, która nie skusiłaby nawet salowej. Robi to co naprawdę musi, wykazując się przy tym dużymi brakami w wiedzy i niesamowitym szczęściem - bo wciąż jeszcze ma prawo wykonywania zawodu. Zostawia pełną salę obserwacyjną, pełną poczekalnię, rozgrzebaną papierologię i zabagnionych chorych. Chcesz mu nawymyślać, ale on już jest na szpitalnym parkingu- w końcu już 5 minut temu miał zacząć dyżur w sąsiednim powiecie. Zesłaniec - internista lub chirurg, któremu dyrekcja odgrzebała w papierach uprawnienia lekarza systemu. Ponieważ podpadł szefowi- wylądował przymusowo w SOR. Niezły w swojej specjalizacji- a w zasadzie byłby niezły, gdyby nie wkurzyło go zesłanie i przykładał się do roboty, za to wykłada się na wszystkim spoza niej. Tolerowany przez byłych kolegów z
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 14 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.