co się dzieje się
67
Losy statystyk frekwencyjnych NISOL to temat na osobny doktorat.
Oczywiście, daruję sobie przywoływanie wioski, tuż pod Krakowem, gdzie jeszcze w 2001 roku na dobowym (!) dyżurze 25 grudnia, było 3 (!) pacjentów, bo wtedy też świat wyglądał inaczej a o istnieniu punktu NISOL ludzie dowiadywali się, jeśli w ogóle, z ogłoszeń parafialnych w kościele, na pewno nie z internetu.
Ale weźmy czasy obecne.
Późną jesienią i wczesną zimą 2021/2022 dodały się do siebie COVID, występujący już wtedy jako przeziebienie bez metafor, RSV, grypa i inne wirusówki, plus ludzie byli osłabieni obłędem wcześniejszych lockdownów i brakiem ekspozycji na różne wirusy.
Zapanował Armagedon. Przebiegi NISOL skoczyły ze standardowych 50-60 dobowych na 90-110, a tak mało tylko dlatego że kolejnych 20-30 ludzi rezygnowało, bo nawet przy bardzo sprawnym przyjmowaniu kolejki rosły.
Wtedy zaliczyłem najdłuższą kolejkę w moim życiu - i dekompensację psychiczną a pielęgniarz Paweł stawał na rzęsach bym nie zszedł z dyżuru.
W cz
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 67 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.