to nie jest takie proste

8
na sprawy warto spojrzeć od różnych stron. Oto hamletyzuję namiętnie i ciągle z powodu postępu obłąkania wśród taboreckich larw pacjenckich. Bo to że bezmózgie niuniowe ameby z roczników okołodwutysięcznych i późnotysiącdziewięćsetdziewięćdziesiątych przychodzą z każdą pierdołą to jakby rozumiem i inaczej nie będzie. Ale od paru lat widzę zjawisko przychodzenia osób starszych, takich co to wiecie, mają dzieci, wnuki, jakoś przeżyły PRL, jakoś funkcjonują w życiu, z np sytuacją że oto użądlił owad i jest lekkie mrowienie skóry i centymetrowy rumień. I oczywiście brnę w piętrowe żale, marudzenia, skowyty i bluzgi, za co nas to spotyka, jaki to absurd i że jest dziwne że oni chcą byśmy ich szanowali. No dobra- ale jest druga strona. Rozmawiam oto o tej sytuacji z pielęgniarką, a ona mi sprzedaje taki news. Że oto jest lekarka dyżurna, w innej lokalizacji, i to wcale nie jakaś odpalona, specjalistka medycyny rodzinnej, która ładuje każdemu wtedy Dexaven. Ale jak każdemu? No każdemu. Ale jak przyjdzie po użądleniu przez cokolwiek, z centymetrowym rumieniem i śladowym mrow
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 8 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.