No widzicie? Bez leków się po prostu nie da.

73
Problem kliniczny
Leczy otyłość. Jej pierwszym pacjentem był mąż. "W pół roku stracił 20 kg" Paulina Wójtowicz — Bardzo często pacjenci płaczą na tych wizytach, są w fatalnej kondycji psychicznej. Nie ułatwiają sprawy dotychczasowe doświadczenia z lekarzami z niską kulturą osobistą, którzy nie zadali sobie wysiłku, by odesłać ich do specjalistów, a problemy kwitowali słowami: proszę wstać z kanapy, więcej się ruszać i mniej jeść — mówi lek. Katarzyna Woźniak, która wraz z zespołem zajmuje się farmakologicznym leczeniem otyłości. W rozmowie z Medonetem opowiada, jakie leki na otyłość są dostępne dla polskich pacjentów i na jakie efekty mogą liczyć. — Mój mąż od lat próbował zredukować masę ciała. (...) Miał zdrową dietę, dużo ruchu, a nadal to było za mało. Zrozumiałam, że w tym musi być coś więcej, że trzeba czegoś więcej — opowiada lek. Katarzyna Woźniak Wspólnie zdecydowali, by włączyć farmakoterapię. Efekty okazały się spektakularne — i wcale nie chodzi wyłącznie o redukcję masy ciała — Nowoczesne leki na otyłość mają ogromny potencjał. Mówi się już nawet, że jeśli leczenie choroby przewlekłej, która pojawiła się na skutek otyłości, np. cukrzycy typu 2, rozpoczniemy stosunkowo wcześniej, do pięciu lat od jej zdiagnozowania, istnieje duża szansa remisji — tłumaczy lekarka Paulina Wójtowicz, Medonet.pl: 20 kg w pół roku — to brzmi imponująco. Zacznijmy jednak od początku. Jak to się stało, że pani mąż stał się pani pacjentem i skąd w ogóle zainteresowanie leczeniem otyłości? Lek. Katarzyna Woźniak: Zaczęło się nawet nie tyle od męża, ile od pacjentów. Zauważyłam, że coraz więcej osób, które konsultuję, mówi o problemach z redukcją wagi, od lat zmaga się z otyłością, tracąc nadzieję, że istnieje skuteczne leczenie. Bardzo często pacjenci płaczą na tych wizytach, są w fatalnej kondycji psychicznej. Nie ułatwiają sprawy dotychczasowe doświadczenia z lekarzami z niską kulturą osobistą, którzy nie zadali sobie wysiłku, by odesłać ich do specjalistów, a problemy kwitowali słowami: proszę wstać z kanapy, więcej się ruszać i mniej jeść. Jednocześnie coraz więcej mówiło się o nowoczesnych lekach, tzw. analogach GLP-1, które dawały wręcz spektakularne efekty w leczeniu otyłości. Na fali popularności jednego z nich, semaglutydu, narosło wokół nich sporo wątpliwości i lęków. Postanowiłam zagłębić się w temat, oddzielić fakty od mitów i zrozumieć, jak mogę pomóc swoim pacjentom. Zaczęła pani od męża. Mój mąż od lat próbował zredukować masę ciała. Obserwowałam ten proces i muszę przyznać, że sama nie rozumiałam, dlaczego mimo ogromnego wysiłku, wciąż nie ma takiego efektu, jakiego by oczekiwał. Gotowaliśmy i jadaliśmy w domu razem, więc widziałam, że są to posiłki zdrowe i dobrze zbilansowane. Mąż uprawiał aktywność fizyczną, czasem mniej, czasem bardziej intensywną. Każdego dnia chodził na długie spacery z psem. Do tego dochodziły różne zajęcia na świeżym powietrzu z dziećmi, choćby gra w piłkę. Miał więc zdrową dietę, dużo ruchu, a nadal to było za mało. Zrozumiałam, że w tym musi być coś więcej, że trzeba czegoś więcej. Farmakoterapii. Właśnie. Problem z leczeniem otyłości za pomocą leków jest taki, że większość lekarzy nie ma o tym większego pojęcia. Na studiach mowa jest przede wszystkim o chirurgii bariatrycznej [operacyjna metoda leczenia otyłości — red.], nie ma specjalizacji z obesitologii [dziedzina medycyny zajmująca się badaniem i leczeniem otyłości oraz chorób jej towarzyszących — red.], a dodatkowo w kwestii tej zmiany następują tak szybko, że trudno byłoby za nimi nadążyć w ramach odgórnie przygotowanego programu zajęć. Finalnie, jeśli lekarz sam z siebie nie sięgnie po tę wiedzę, nie będzie się dokształcać, nie zaproponuje swoim pacjentom najnowocześniejszych metod leczenia choroby otyłościowej. Jakie leki na otyłość mamy dziś dostępne w Polsce? Zarejestrowanych jest sześć substancji, ale wiele leków jest w fazie zatwierdzania, więc spodziewam się, że za kilka lat liczba ta się co najmniej podwoi. Część z tych leków jest obecna na rynku od dziesięcioleci, część jest zupełnie nowa. Najstarszym jest orlistat, który blokuje wchłanianie tłuszczy w przewodzie pokarmowym. Obecnie jest on rzadko stosowany ze względu na to, że ma dosyć dużo działań niepożądanych. Przez to, że tłuszcz nie jest wchłaniany w jelitach, jest wydalany, pojawiają się np. tłuszczowe biegunki czy bóle brzucha. To bardzo nieprzyjemne objawy. Mamy też kombinację dwóch substancji — naltreksonu i bupropionu — w jednej tabletce. To lek oddziałujący na receptory w mózgu, skierowany do osób, u których otyłość jest spowodowana tzw. jedzeniem emocjonalnym, czyli zajadaniem różnych emocji — zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Obecnie najpopularniejsze są jednak analogi GLP-1, czyli glukagonopodobnego peptydu-1, który jest naturalnym hormonem wytwarzanym w naszym organizmie. W Polsce zarejestrowane są semaglutyd, liraglutyd i tirzepatyd. Mechanizm ich działania jest wielotorowy. Analogi GLP-1 działają poprzez regulację poziomu cukru we krwi, zmniejszenie apetytu, stymulacje wydzielania insuliny, hamow
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 73 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.