Konsylium24

Lekarz jako pacjent a następnie jako pracownik oddziału gdzie go leczono

10 sierpnia 2010, 21:2448
Post być może powinienem był zamieścić w kategorii "lekarz jako pracownik", ale liczę że przyciągnie szczególną uwagę lekarzy pracujących na psychiatrii i w oddziałach odwykowych. Najpierw przedstawię sytuację, a później problem. Wywód jest rozwlekły, ale bez detali się nie obejdzie, nie jest to zbyt interesujące, jak nie macie energii, machnijcie ręką ;) Dorabiam od ponad roku w Monarze na część etatu. Część kadry jest medyczna, a reszta to tzw. społeczność terapeutyczna, przy niej są wychowawcy, częściowo neofici, częściowo psycholodzy - "wychowawcy". Lekarze się muszą dogadać z wychowawcami w sprawie członków społeczności, a po mojemu pacjentami. Z psychiatrii jestem ja, drugi lekarz jest z interny i od zakaźników, pracujemy z pielęgniarką. Pielęgniarka na etacie i prawie codziennie, z kolegą dojeżdżamy w inne dni w określoną liczbę dni w tygodniu czy miesiącu. Moja robota to "przyjęcie pacjenta", ocena stanu fizykalnego na wejściu, ocena psychiatryczna, ewentualne leczenie psychiatryczne, papiery, zwolnienia, czasami na określonych warunkach recepty + różne inne sprawy. Kolega z interny konsultuje internistycznie, z akcentem na program HIVowe, odsianie osób które wymagają dalszej diagnostyki na zewnątrz. Dogadaliśmy się z pielęgniarką i lekarzem, dbamy o przepływ informacji, usiłujemy się nie dawać wciągnąć w kaprysy i manipulacje uzależnionych. Mając na uwagę niewiarygodną wręcz roszczeniowość trzeźwiejących czasami trudno trzymać granice, ale myślę że nie jest źle. Z kadrą "Monarowska" trudno mi się rozmawiało, radośnie przyznawali się do niewiedzy w sprawach medycznych, za moimi plecami kwestionowali moje zalecenia, obrabiali mi dupę że tr
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Komentarze (48)