Rezonans całego ciała…

31
„ Kim Kardashian poddała się badaniu rezonansu całego ciała za 2500 dolarów. W Polsce jest ono kilkukrotnie tańsze niż za oceanem. Ale czy na pewno warto je robić? W Polsce mamy do wyboru zarówno publiczną, jak i prywatną ochronę zdrowia. W tej pierwszej sprawa z badaniami jest prosta – idziemy do lekarza, on decyduje, co przydałoby się sprawdzić, wystawia skierowanie, a my następnie je realizujemy. Wyjątkiem są programy profilaktyczne, w ramach których na badania takie jak mammografia można zgłosić się bez skierowania. Inaczej jest jednak w prywatnej ochronie zdrowia. Tam pacjenci mogą wykonać wiele badań na własny koszt, bez konsultacji ze specjalistą. Są do tego zachęcani przez prywatne laboratoria i influencerów, ale niekoniecznie przez lekarzy. MARKERY NOWOTWOROWE – Kiedy zlecam badanie, nawet najbardziej podstawowe, chcę dzięki niemu uzyskać odpowiedź na zadane pytanie. Na przykład, jeśli zlecam próby wątrobowe, to chcę sprawdzić, czy wątroba pracuje prawidłowo – mówi Małgorzata Osmola, specjalistka onkologii klinicznej, prezeska Fundacji Polki w Medycynie, doktorantka. Pozwoli zobaczyć raka, zanim wykryją go tradycyjne badania. Nowatorską metodę skanowania piersi stworzono w Polsce Idąc tym tokiem myślenia, część pacjentów zakłada, że badając markery nowotworowe, sprawdzamy, czy mamy raka. To jednak błędne przekonanie. Jak wyjaśnia Małgorzata Osmola, oznaczanie markerów nowotworowych nie jest rutynowo stosowane w badaniach przesiewowych, ponieważ nie każdy nowotwór „wydziela" marker. Poza tym markery są zazwyczaj podwyższone dopiero w zaawansowanym stadium choroby, co ogranicza ich przydatność w profilaktyce. Kolejną kwestią jest to, że markery nowotworowe często są niespecyficzne – ich podwyższenie może być spowodowane innymi chorobami. Na poziom markerów mogą wpływać też używki oraz czynniki fizjologiczne (np. menopauza). – Wszyscy chcielibyśmy, aby istniał magiczny test z krwi pozwalający wykryć wszystkie nowotwory we wczesnym stadium. Niestety, na ten moment czegoś takiego nie ma, a markery, które można zbadać, są bardzo niedoskonałe. Istnieje ryzyko fałszywie dodatnich lub fałszywie ujemnych wyników, co może prowadzić do niepotrzebnych badań lub opóźnienia właściwej diagnostyki. Dlatego w onkologii wykorzystujemy je głównie do monitorowania postępu leczenia i wykrywania nawrotu choroby nowotworowej, a nie do badań przesiewowych – wyjaśnia onkolożka. W ofercie prywatnych laboratoriów można znaleźć np. panel markerów CA 125, Ca 15-3, Ca 19-9, CEA, AFP i PSA. Jeśli mamy pieniądze, nie zaszkodzi przebadać się w ten sposób? Niekoniecznie. – Pozytywne wyniki markerów to zmora gabinetów onkologicznych. „Młoda zdrowa osoba" oznacza je sobie w prywatnym laboratorium, chcąc zadbać o swoje zdrowie. Wyniki wychodzą nieznacznie podwyższone, i trzeba rozkręcać całą diagnostykę, często długotrwałą i stresującą, która nie wykazuje żadnych nieprawidłowości – mówi Małgorzata Osmola. Lekarka wyjaśnia to na przykładzie: pacjentka, która bada się regularnie, została skierowana do onkologa. Ma 52 lata, wykonała mammografię, cytologię, badanie ginekologiczne i kolonoskopię. Wszystkie wyniki były prawidłowe, ale w prywatnym laboratorium „profilaktycznie" zrobiła sobie panel markerów nowotworowych i wyszedł nieznacznie podwyższony marker Ca 15.3. W związku z tym lekarka rodzinna skierowała ją do onkologa z „kartą DILO". Pacjentka, czekając na wizytę u onkologa, od dwóch tygodni żyje w stresie, będąc pewna, że choruje na raka. – Ca 15.3 to marker raka piersi. W badaniach jego czułość oceny wykrycia nawrotu tego nowotworu oceniana była na 30 proc. we wczesnym stadium. Jeśli u pacjentki mammografia była prawidłowa, nie wyczuwa się zmian w piersi, a mimo tego marker Ca 15.3 był nieznacznie podwyższony, taki wynik należy traktować jako „fałszywie dodatni" i zaprzestać dalszej diagnostyki u kobiety, która nie ma żadnych oznak choroby – mówi onkolożka. Inny przykład to test ROMA, pomocny w klasyfikacji guzów jajnika. Nie jest to jednak badanie przesiewowe. Test ROMA nie ma wystarczającej czułości i specyficzności w wykrywaniu raka jajnika u kobiet bez objawów. Oznacza to, że może nie wykryć raka we wczesnym stadium, wtedy wynik jest fałszywie ujemny. Dodatni z kolei nie jest jednoznaczny z diagnozą onkologiczną. Markerami absolutnie nie można zastępować „tradycyjnych badań przesiewowych". Popyt na nietanie „profilaktyczne" badania markerów nowotworowych w prywatnych laboratoriach dziwi szczególnie dlatego, że zgłaszalność na programy profilaktyczne, np. mammografię, w naszym kraju jest niska (w tym roku wykonało ją tylko 30 proc. uprawnionych kobiet). D-DIMEROZA Jednym z badań laboratoryjnych, które nagminnie wykonuje się „profilaktycznie", chociaż nie ma to żadnego sensu, są D-dimery. Lekarze wykorzystują je w diagnostyce chorób zakrzepowo-zatorowych. Żeby ich oznaczenie miało sens, pacjent musi mieć jednak konkretne objawy: obrzęk, zaczerwienie, zwiększoną ciepłotę albo ból kończyn (w przypadku zakrzepicy żylnej), bądź duszność, suchy kaszel i ból w klatce piersiowej (przy podejrzeniu zatorowości płucnej). Jeśli D-dimery u takiego pacjenta wyjdą ujemne, to znaczy, że możemy wykluczyć żylną chorobę zakrzepowo-zatorową i coś innego jest przyczyną uciążliwych dolegliwości. Fałszywie ujemny wynik zdarza się bardzo
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 31 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.