Odbicie
16
Wpis ten, jak każdy mojego autorstwa, należy traktować jako pseudointelektualny bełkot, oznaczyć jako ignorowany i przejść nad tym do porządku dziennego.
„To miasto”, jak nieustannie i z pewną manieryczną męczliwą jednostajnością nazywał
t o m i a s t o Brodski, jest miejscem wiecznych, zapętlonych, fraktalnych, nieskończonych i wielowarstwowych dialogów.
Raj antropologów zorientowanych językowo, pogrobowców Lacana.
Czy my oglądamy t o m i a s t o, czy też ono ogląda nas?
Prawda to cegły i marmur, czy prawda to ich odbicie we wszechobecnej tu wodzie?
A jeśli dodamy do tego wszechobecne tu lustra (mamy wszakże relacje naoczne Brodskiego jak wyglądają wielkie arystokratyczne palazzi, z ich amfiladami komnat od wieków nieużywanych, lecz kilka luster w każdym pokoju, czasem pokrytych kilkoma centymetrami kurzu, ale nie szkodzi- być musi), to mamy już pierwsze fraktalno-rekurencyjne zapętlenie.
Czy prawdą tu jest woda która odbija cegły i marmur, czy prawdą jest nasze, zarejestrowane przez źrenicę, wspomnienie wody odbijającej cegłę i marmur, a może prawdą jest nasze odbicie w starym lustrze pokazujące nas noszących wspomnienie wody odbijającej cegłę i marmur ?
Nie da się w tym miejscu nie pomyśleć o istnieniu tajnego połączenia między światem odbić w lustrach t e g o m i a s t a a milionami odbić w tafli wody.
Stąd, idąc dalej, dialoguje tu wszystko ze wszystkim.
Frari na jednym brzegu Canal Grande z San Giovani e Paolo na drugim brzegu (jak to genialnie zauważyła Ewa Bieńkowska, w przypadku akurat t e g o m i a s t a, co jest lewo, a co prawobrzeżne jest kwestią całkowicie dowolną i wynika wyłącznie z wyboru chwili).
Konfraterni San Rocco odpowiada konfraternia Schiavoni.
Galerii Academia na jednym, Museo Correr na drugim.
Na to ze jest to spostrzeżenie idealnie trafne, dowodem są dwie budowle które nie mają odpowiednika w całym znanym Wszechświecie, wiadoma Bazylika i wiadomy Pałac, no ale one są w tej trochę dziwacznej części t e g o m i a s t a, nie podzielonej przez wijący się jak wąż Kanał Główny. Więc są pojedyncze tak w t y m m i e ś c i e, jak i w Kosmosie.
Ba, nawet kiedy Goethe wykonując swe antropologiczne badania terenowe z obecnością uczestniczącą, zanim to było modne, wypłynął nocą na lagunę gondolą, załatwił sobie by gondole były dwie, jedna odpłynęła w mrok ileś tam metrów i gondolierzy rozpoczęli wtedy dialog pierwotnych, tutejszych pieśni, nawołując się i dialogując z odległości, a ich głosy unosiły się nad wodami laguny.
Jest i kolejny dialog, malarzy.
T o
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 16 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.