dalej o definicji poprzez przykład
50
W lewactwie (dla niezorientowanej i liniowej umysłowo części forum: nie w znaczeniu politycznym, a jeśli to marginalnie, tu rozmawiamy o ludziach i ich algorytmach umysłowych), najfajniejsze jest zgoła to, że oni się niemal samodefiniują poprzez swoje wysrywy.
To jest tak niewiarygodne, że aż rozkoszą jest analizować i podawać kolejne przykłady. Gdyby choroby zachowywały się jak lewacy, niepotrzebni byliby lekarze, bo choroby same mówiłyby "jestem chorobą A", albo wyświetlały jakąś wysypkę na czole która układałaby się w litery to oznajmiające albo coś podobnego.
Lewak wystarczy że odezwie się i powie jedno zdanie - jest to w jednym zwartym zdaniu objaw, diagnoza i definicja....Oni są niesamowici.
Oto niedawno rozmawialiśmy tu o dziwacznych a przede wszystkim samozaprzeczających sobie przepisach o odpadach odzieżowych i PSZOK (samozaprzeczenie polega na tym że skoro to ma być ekologiczne, to nie może oznaczać dalekich wycieczek do jednego - !- punktu w gminie, wycieczek przecież często samochodem, by wyrzucić jedne stare majtki!!!!).
No i oto wychodzi aktywiszcze ekologiczne, i ogłasza ex cathedra:
"Ludziom powinno się przekazywać, że nielogiczne jest kupowanie nowych rzeczy, bezsensowne jest to dalej robić, kiedy tyle tego jest "
Zobaczcie jak tu jak w soczewce skupia się cały obłęd lewactwa. No bo niunia ma w istotnej części rację (co jak mniemam przyznałby nawet król konsyliowej monarchii imaginacyjnej, Bert).
Tak, jest za dużo ubrań.
Tak, za dużo się produkuje.
Tak, za często się je zmienia, całkowicie dobre, "bo moda"
I wobe
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 50 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.