po g.....szkólkach i g.....doktoratach czas na g....habilitacje
27
Zastanawiam się czy Ci ludzie nie mają wstydu albo honoru? albo inaczej: po co im to? żeby potem "piastować" funkcje i ubierać sztuczne gronostaje w jakichś szkółkach?
Aczkolwiek w kwestii honoru nasuwa mi się dialog Żorża Ponimirskiego z Nikodemem Dyzmą (kto wie, ten wie)
była już jakaś lekarka z receptomatu, która kosmiczną ilość wystawionych recept tłumaczyła tym, że pracuje nonstop i w zasadzie nie śpi, teraz mamy receptę na ekspresową habilitacje :
"Zapytaliśmy też Kosa, jak godził pracę dyrektora szpitala z jednoczesną rekrutacją pacjentów do badań i przygotowywaniem artykułów z prowadzonych badań do publikacji. I jak przygotowanie publikacji godził z pracą ministra.
„Pracę naukową prowadziłem po godzinach pracy, w dni wolne i podczas urlopów. Odpowiednio zaplanowany harmonogram pozwolił na osiągnięcie tego celu" – odpowiedział wiceminister"
AHA: "odpowiednio zaplanowany harmonogram"......jasne...
https://www.rynekzdrowia.pl/Nauka/Blyskawiczna-habilitacja-wiceministra-zdrowia-Gazeta-Wyborcza-9-artykulow-w-8-miesiecy,268347,9.html
Błyskawiczna habilitacja wiceministra zdrowia Marka Kosa. "To wygląda na naukową korupcję"
Odkąd przed ponad rokiem Marek Kos z PSL został wiceministrem zdrowia, jego kariera naukowa nagle rozkwitła. Pracę w resorcie połączył z badaniami w zupełnie nowej dla siebie dziedzinie immunologii i wkrótce Uniwersytet Medyczny w Lublinie nada mu stopień doktora habilitowanego.
Marek Kos to od stycznia 2024 r. wiceminister zdrowia z nadania PSL. Spośród wszystkich wiceministrów narzuconych przez koalicjantów to jemu szefowa resortu Izabela Leszczyna ufa najbardziej.
Kos jest lekarzem. Ma specjalizację z chirurgii i zdrowia publicznego. Jest też menedżerem – skończył studia MBA na Politechnice Lubelskiej i MBA w zdrowiu na Uniwersytecie Medycznym (UM) w Lublinie. Od 2006 r. był wicedyrektorem, a od 2012 r. – dyrektorem szpitala w Kraśniku. W 2019 r. został szefem Szpitala Ducha Świętego w Sandomierzu. Działa w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Lublinie, od dekady jest radnym sejmiku.
Marek Kos ma też pół etatu na UM w Lublinie, od 2015 r. jako „specjalista naukowo-techniczny", a od 2019 r. – jako adiunkt w Katedrze Zdrowia Publicznego UM. Dla studentów kierunku lekarskiego prowadził zajęcia właśnie z tego przedmiotu. Kiedy został wiceministrem, zwolnił się ze szpitala w Sandomierzu, a na uczelni wziął urlop bezpłatny.
Czy pacjentów ze wsi leczy się inaczej niż miastowych?
W prowadzonej przez Narodową Bibliotekę Medyczną Stanów Zjednoczonych internetowej bazie PubMed jest odnotowanych tylko siedem indeksowanych (punktowanych) artykułów sprzed roku 2024, których współautorem jest Marek Kos. Trzy ukazały się w roku 2002 i wiązały się z przygotowaniami do doktoratu (pt. „Naczyniowośródbłonkowy czynnik wzrostu i zasadowy czynnik wzrostu fibroblastów jako czynniki prognostyczne w ocenie stopnia zaawansowania i przeżycia chorych z rakiem odbytnicy").
Z kolejnych 15 lat nie ma ani jednego artykułu. Od roku 2017 do 2023 w PubMed są cztery pozycje. Sądząc po tytułach, Kosa interesowało głównie leczenie mieszkańców małych miejscowości. Napisał m.in. o „Urazach leczonych w szpitalu wśród mieszkańców miast i wsi wschodniej Polski", o „Epidemiologii udaru mózgu na podstawie doświadczeń z powiatu kraśnickiego", o „Trombolizie mózgu u mieszkańców wsi w wieku pow. 80 lat".
Nic nie zapowiadało, że jako wiceminister zajmie się nagle immunologią. Ani że po objęciu stanowiska wiceministra w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy (od kwietnia do listopada) opublikuje aż dziewięć artykułów w bazie PubMed. Więcej niż w ciągu 22 lat wcześniejszej kariery.
Posada wiceministra trampoliną do kariery naukowej
Co zastanawiające, nowe publikacje mają bardzo zróżnicowaną tematykę. Pierwsza (z kwietnia 2024 r.) i trzecia (z lipca) poświęcone są wpływowi telemedycyny na jakość życia pacjentów z przewlekłą niewydolnością serca. Druga publikacja ukazała się w czerwcu i dotyczy interakcji między zapaleniem przyzębia a chorobami hematologicznymi.
Czwarty artykuł ukazał się w sierpniu. To porównanie skuteczności dwóch metod leczenia zapalenia tkanki kostnej i ubytków kostnych u pacjentów, którym wszczepiono implanty stomatologiczne. Z kolei we wrześniu ukazał się artykuł o wpływie leczenia w komorze hiperbarycznej na komórki wątroby u zdrowych samic szczurów.
Najważniejsze były jednak cztery artykuły z dziedziny immunologii. Pierwszy ukazał się w sierpniu w piśmie „International Journal of Molecular Sciences" i był zatytułowany „Nowe horyzonty w diagnostyce raka żołądka: znaczenie wybranych receptorów typu Toll w immunopatogenezie w zależności od stadium, podtypu klinicznego i płci nowo zdiagnozowanych pacjentów". Drugi został opublikowany w październiku na łamach pisma „Cells", a dotyczył „strategii immunologicznych w raku żołądka". Trzeci zatytułowany „Wiele twarzy małopłytkowości immunologicznej: mechanizmy, terapie i wyzwania kliniczne u pacjentów onkologicznych" został opublikowany 8 listopada w "Journal of Clinical Medicine". Zaledwie dziewięć dni później, 17 listopada pismo „Cancers" opublikowało czwarty artykuł, którego współautorem był Marek Kos. Tytuł: „Czy analiza receptorów typu Toll na komórkach NK i NKT może poprawić diagnostykę i leczenie raka żołądka?".
Wszystkie cztery czasopisma należą do wydawnictwa MPDI z Bazylei. Założył je Chińczyk Shu-Kun Lin. Ma wiele dobrze punktowanych tytułów i służy dziś tzw. papierniom, czyli pompowaniu dorobku naukowego, bo jeśli tylko za artykuł się zapłaci, to bez względu na recenzje na pewno się ukaże.
UM w Lublinie też zapłacił za publikację artykułów Kosa: od 2,6 do 2,9 tys. franków szwajcarskich za każdy. W przeliczeniu cztery artykuły dotyczące immunologii kosztowały uczelnię 49 tys. zł, a za wszystkie zeszłoroczne artykuły z udziałem Kosa UM miał zapłacić ponad 110 tys. zł.
Błyskawiczny wniosek o habilitację
18 listopada, a więc już nazajutrz po ukazaniu się ostatniego z artykułów o receptorach Toll-podobnych, Marek Kos złożył napisał wniosek o przeprowadzenie na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie postępowania w sprawie nadania mu stopnia doktora habilitowanego w dziedzinie nauk medycznych i nauk o zdrowiu.
„Osiągnięcie naukowe, będące podstawą ubiegania się o nadanie stopnia doktora habilitowanego, stanowi cykl czterech powiązanych tematycznie artykułów naukowych, noszących wspólny tytuł 'Immunopatogeneza raka żołądka ze szczególnym uwzględnieniem roli receptorów Toll-podobnych – implikacje kliniczne i terapeutyczne' oraz dorobek naukowy niewchodzący w skład osiągnięcia naukowego, jak też działalność organizacyjna i dydaktyczna" – napisał Kos we wniosku.
W załączonym do wniosku autoreferacie wiceminister, wyjaśnił jakim zagadnieniom poświęcone są artykuły, na podstawie których chce się habilitować. Przy trzech tytułach zaznaczył, że są to prace oryginalne, a jego wkład w ich powstanie polegał na „rekrutacji pacjentów, opracowaniu koncepcji i celu badania, wyborze metod badawczych niezbędnych do przeprowadzenia doświadczenia, przeprowadzeniu doświadczenia, interpretacji uzyskanych wyników oraz na przygotowaniu pracy do druku".
Ostatnia z wymienionych w autoreferacie prac na temat małopłytkowości ma charakter poglądowy. Tu wkład polegał na „opracowaniu koncepcji publikacji i określeniu jej celu", a także „wyborze piśmiennictwa i jego interpretacji".
Wiele rad, jeden profesor
Przejrzeliśmy inne wnioski habilitacyjne składane na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie. Od ich złożenia do kolokwium habilitacyjnego upływa minimum sześć miesięcy. Tymczasem Kos czekał na nie dwa razy krócej. Jego wniosek natychmiast bowiem trafił do Rady Doskonałości Naukowej (RDN).
To państwowa instytucja powołana na moc
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 27 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.