no do poniedziałku chyba mi nie przejdzie?....

15
Druga strona rozważań o odpowiadaniu na pytania. Oczywiście problem jest w pewnym sensie symetryczny: tak ja mam ciężko z larwami, tak larwy mają ciężko ze mną, bo - wszystko na to wskazuje- moje pytania mogą być czasem nierozumiane, a oczywiście (choć nie paradoksalnie ;-), często im są bardziej subaspergerowsko jednoznaczne, tym gorzej. wyobraźmy sobie rytualną sytuację w której mam w NISOL pacjenta z inf GDO o typie wirusowym, z pierdołami lekowymi głównie OTC i z oczywistym zaleceniem pozostania w domu, odpoczynku, co zostało już omówione i przekazane pacjentowi. W kontekście tego "już przekazania", zadaję najbardziej oczywiste, TECHNICZNE pytanie "czy potrzebuje Pan/Pani zwolnienia lekarskiego z pracy?" no i się zaczyna. Prychania, wzdychania, że "no nie sądzę żeby mi do poniedziałku przeszło" (zak
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 15 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.