no do poniedziałku chyba mi nie przejdzie?....
22 lutego 2025, 09:3615
Druga strona rozważań o odpowiadaniu na pytania.
Oczywiście problem jest w pewnym sensie symetryczny: tak ja mam ciężko z larwami, tak larwy mają ciężko ze mną, bo - wszystko na to wskazuje- moje pytania mogą być czasem nierozumiane, a oczywiście (choć nie paradoksalnie ;-), często im są bardziej subaspergerowsko jednoznaczne, tym gorzej.
wyobraźmy sobie rytualną sytuację w której mam w NISOL pacjenta z inf GDO o typie wirusowym, z pierdołami lekowymi głównie OTC i z oczywistym zaleceniem pozostania w domu, odpoczynku, co zostało już omówione i przekazane pacjentowi.
W kontekście tego "już przekazania", zadaję najbardziej oczywiste, TECHNICZNE pytanie "czy potrzebuje Pan/Pani zwolnienia lekarskiego z pracy?" no i się zaczyna.
Prychania, wzdychania, że "no nie sądzę żeby mi do poniedziałku przeszło" (zak
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
