epikryza idealna

44
Post luźno-weekendowy. Od dawna już nie pracuję w szpitalu, ale kiedyś pracowałem sporo i swoisty i specyficzny styl i język epikryz był w pewnym okresie mi bliski. Któregoś popołudnia, to jakoś tak późną wiosną było i ogólnie lato już czaiło się w krakowskich drzewach i śpiewie ptaków za oknem dyżurki, już o wyjeździe wakacyjnym się myślało (to był jeszcze ten dziwny i pierwotny czas, kiedy to mnie jakkolwiek cieszyło), słowem nastrój był dobry, pracy jakoś specjalnie nie było, chyba to już było po odprawie popołudniowej, dyżur się zaczynał, jakieś niedobitki kolegów jeszcze coś kończyły w dokumentacji, i w tych okolicznościach padł pomysł napisania Epikryzy Idealnej, która byłaby wyrazem naszego dystansu i stosunku do całego tego szajsu. Nie pamiętam oczywiście całości i na pewno mnóstwo przednich pomysłów uległo zapomnieniu, ale proponuję taką oto wersję roboczą z sugestiami dopracowania tego i poszerzenia o kolejne dobre pomysły: "Pacjent XX-letni, z rozmaitymi, częściowo zdiagnozowanymi, częściowo nierozpoznanymi
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 44 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.