co to jest uzależnienie ???
172
Problem kliniczny
fakty:
1. od wczesnej młodości, jak tu powszechnie wiadomo, nie wylewam za kołnierz. W liceum jakieś małe piwka, kieliszek wina. Potem więcej, choć różne fazy. Zasadniczo w dni wolne, czy to w domu, czy na wyjazdach (gdy nie używam auta), lecę na alkoholowym szmerku cały dzień. Nie mówię że jest to zawsze butelka wina dziennie wtedy (gdy cały dzień wolny), ale bywało, owszem. Albo piwo, albo whisky, albo koniak. To trwa dekady. Jak wiadomo też, nigdy nie spowodowało to problemów prawnych, w pracy, czy w życiu osobistym. Po prostu uważam że pewne oczywiste sprawy są...oczywiste. Piję gdy mam wolne. Nie piję w pracy. Nie piję gdy prowadzę (albo piję w stopniu legalnym, np w normalnych regionach Europy wypicie kieliszka wina do posiłku oznacza w pełni legalną możliwość prowadzenia zaraz potem). Jest to model tak prosty jak to tylko możliwe, i niesłychanie skuteczny. Po prostu rozłączne sfery. Mogę-piję. Nie mogę - nie piję. Nie wiem na czym miałby tu polegać problem.
2. od dawna postulowałem, że moje lubienie alkoholu jest lubieniem smakowym. Owszem, nie neguję pewnego aspektu rozluźnienia, w moim przypadku przecież wyjątkowo trudnego i wyjątkowo potrzebnego. Ale postawiłem kiedyś tezę, że pozbawienie mnie alkoholu miałoby wymiar po prostu deprywacji bodźca miłego, smakowego. Lubię piwa, nawet te podłe. Lubię wina, z przewagą włoskich, ale dobre i ciekawe wina innych krain: spoko, choć tu nie mam wiedzy (rozróżniam Bordeaux od Doliny Rodanu,
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 172 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.