"Masz roczne pobory i do widzenia"
Masz roczne pobory i do widzenia - usłyszał doktor Sławomir Sosnowski od swego przełożonego w szpitalu w Wysokiem Mazowieckiem
Te roczne pobory to grubo ponad 90 tys. zł.
- Otrzymałem wyraźne ostrzeżenie, że gdybym wybrał pracę, a nie pieniądze, byłbym zniszczony - mówi lekarz.
- To jakaś bzdura. To doktor Sosnowski zaproponował taką ugodę - broni się Stanisław Bielski, dyrektor szpitala.
- Problem polega na tym, że dyrektor nie miał prawa wypłacić takiej sumy z kasy szpitala. To są publiczne pieniądze i uważamy, że jest to ewidentne naruszenie prawa - mówi Janusz Olszewski, radca prawny.
- Dyrektor nie może traktować szpitala jak własnego folwarku w najgorszym feudalnym wydaniu - wtóruje mu Sosnowski.
Sprawą zajmuje się już sąd. Kolejna rozprawa w najbliższy wtorek.
Jak to się zaczęło?
Dyrektor szpitala w Wysokiem Mazowieckiem unieważnił konkurs na ordynatora, bo zarzucił komisji konkursowej złożonej z profesorów i doktorów... ściąganie od siebie nawzajem. Sam też był członkiem tej komisji, ale w czasie obrad nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń.
Konkurs na ordynatora oddziału chorób wewnętrznych został ogłoszony w lutym 2009 r.
- Na tym oddziale byłem ordynatorem przez prawie 13 lat i przez ten czas nie było zastrzeżeń do moje
Ten post ma 7 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.