Quod tu es, fui, quod sum, tu eris.

65
Powinnam to napisać wczoraj, bo wczoraj temat dojrzał do porodu pod wpływem sytuacji, jak się wydaje- częstej i w sumie- banalnej (?). Dzisiaj jestem już zmęczona I emocje nie te, więc będzie bardziej jak tekst na zamówienie, bez pożądanych, żeby podkręcić smak, emocji. I tu nie mogę nie wspomnieć o nieodżałowanej @spa, która mnie gnębiła po swojemu, żeby takie teksty do jej gazety pisać, ale ja za każdym razem grzecznie odmawiałam, bo siebie znam. U mnie czuć różnicę między wypracowaniem kujona, a podskakiwaniem pokrywki. Wczoraj przyszło powiadomienie, że nam zadłużenie ( what???!!!) na polisie na życie. W sumie, to nie wiem po co mi ona, bo dziecko mam jedno, na mój pochówek ją będzie stać, zwłaszcza, że ZUS dorzuci, ale jest od wieków, to jest. Zawierał jeszcze ex I, może mnie chciał ukatrupić, bo kiedyś te kwoty za truchło były jakieś odczuwalne. Ale albo nie zdążył,albo stwierdził, że wygodniej mu będzie i taniej, jak stara jednak przeżyje i przychówkiem wspólnym się zajmie, bo doktorat i specjalizacja trochę czasochłonne są, a odszkodowanie mogłoby nie pokryć gosposi. W sensie jej wynagrodzenia. Więc dzwonię to agenta ( znamy się ze 25 lat, też skamielina chłop), o co kaman, że mam zanotowane, że
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 65 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.