Słuchajcie - sprawa jest. Poproszę o burzę mózgów. :)
59
Pokrótce:
Dzisiaj wpadłam do Mamińskiej. Było koło 15. Nie minęło kilka minut jak słyszę wołanie o pomoc. Początkowo myślałam, że halucynuję :D, ale wołanie nie ustępowało. Szybka decyzja - komórka w jedną dłoń, para jednorazowych rękawiczek w drugą i wybiegam na korytarz jak w jakimś - nie przymierzając - tanim filmie akcji. Przemierzam kolejne schody na piętra i lokalizuję źródło głosowe. Traf chce, że obok mieszka sąsiadka, którą bardzo dobrze kojarzę, bo często i gęsto z Mamińską gadają o d***pie Maryni, jak to na dwie emerytki przystało. Napieprzam w dzwonek - uff, otwiera. Tłumaczę, że za jej ścianą chłop wzywa pomocy (letko dziwne, że nie słyszała, ale nie było czasu wnikać). Pytam, czy zna kogoś, kto ma klucze zapasowe do jego mieszkania, w końcu udaje nam się doń dostać. Patrzę - a na środku kuchni siedzi chłop, ponad 2 metry wzrostu, wagi równie słusznej. Pytam co się dzieje, a on, że się poślizgnął i nie może wstać. I że trzeba po straż miejską dzwonić, bo tylko ona daje radę go podnieść. Sąsiadka (okazało się, że z nim zresztą dość zakumplowana), mówi, że to już się zdarzało. Że pan się zakleszczył gdzieś między łóżkiem a ścianą i bardzo poobijał, i też straż przyjechała go uwalniać z tegoż zakleszczenia. Wydzwoniłam straż miejską, przyjechali dość sprawnie. Spionizowali pana i doprowadzili do łóżka. Na to wszys
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 59 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.