redukcja wieprza. Jak wyłączyć objawy uboczne? Tak jak zwykle: DECYZJĄ

494
Jako 18-20-22 latek byłem fizycznie spoko. 120 km rowerem bez zsiadania? Luz. 2 godziny w koszykówkę cięgiem? Nie istnieje nic lepszego. Przebiec kilka kilometrów? Tak. Wybiec na Rysy i zbiec z powrotem? Łatwizna. Potem przez dekady wchodziłem w klasyczny nurt lekarza dyżurowego: jak to nie mogę zjeść batonika jak już mnie larwa obudziła o 2 w nocy z bólem gardła? Jak to nie mogę zjeść dużego obiadu skoro dyżur? Jak to.... Skończyło się jak kończy się zawsze. Nadwaga--->otyłość. Jako że wobec moich utrwalonych piwniczno-incelskich poglądów nie mam motywacji by "się podobać", oraz wobec moich utrwalonych poglądów o zerowej wartości życia- nie działa też argument "odwalisz na zawał", problem wyłącznie narasta. Ale po prostu zaczyna być ciężko żyć. Zadyszki przy chodzeniu itd. No i problem jest buty zasznurować.... W 2023 podjąłem wtedy skuteczną próbę diety i dało się. Niestety, potem pojawił się półpasiec, odpuściłem bo bolało dość mocno i przynajmniej głodu nie chciałem sobie dokładać. Obecnie wobec narastającej zady
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 494 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.