Medyk sądowy z miasta Łódź…
3
„
Ekspert Antoniego Macierewicza uniewinniony w sprawie przekrętów. Sąd nie chce ujawnić szczegółów wyroku
Kontrowersyjny medyk sądowy z Łodzi, znany z wydawania opinii korzystnych dla policjantów oskarżanych o głośne nadużycia oraz ze współpracy z podkomisją smoleńską Macierewicza, sam był oskarżony i nieprawomocnie skazany za przekręty finansowe. Jednak, jak dowiedział się Onet, sąd w Radomiu niedawno prawomocnie go uniewinnił. Dlaczego? Sąd nie chce odpowiedzieć na nasze pytania. Wyrok kwestionuje prokuratura, która zapowiada kasację do Sądu Najwyższego.
Łódzki medyk sądowy — prof. Jarosław B. — to kontrowersyjna postać. Był bohaterem licznych publikacji Onetu, m.in. w sprawie katastrofy smoleńskiej. Choć on sam zaprzeczał, by wsparł teorię zamachową Antoniego Macierewicza, podkomisja powoływała się na ustalenia medyka, podkreślając w raporcie, że potwierdził on zamach na prezydenta Lecha Kaczyńskiego i pozostałych członków delegacji.
Nasze źródła związane z medycyną sądową twierdzą, że prof. Jarosław B. zaczął współpracować z Macierewiczem, bo w czasach rządów PiS wszczęto kilka śledztw dotyczących jego działalności. Również z powodu tych kłopotów, jak twierdzą nasze źródła, chcąc przymilić się politykom PiS oraz organom ścigania, zaczął w swoich opiniach "zawracać kijem Wisłę" i bronił, czasami skutecznie, różnych oskarżonych policjantów:
uznał, że w głośnej sprawie śmierci Igora Stachowiaka z 2016 r., politycznie obciążającej PiS, policjanci z Wrocławia znęcający się nad zatrzymanym wcale nie przyczynili się do jego śmierci. Igora "zabić" miał tajemniczy, wcześniej szerzej nieznany w Polsce epizod tzw. excited delirium. Ta naciągana teoria, bez naukowych podstaw, przekonała w czasach PiS najpierw prokuraturę, a potem sądy, które łagodnie potraktowały oskarżonych policjantów
uznał, że policjant z Konina, goniąc w 2019 r. uciekającego 21-latka, zastrzelił go w obronie własnej. Jednak prokuratura, a potem sądy nabrały wątpliwości do jego teorii. Sprawa byłego policjanta wciąż toczy się w sądzie
uznał, że policjant z Kutna, z którego broni zginął w 2015 r. miejscowy złodziejaszek, nie ponosi żadnej winy za jego śmierć. Rodzina zmarłego zakwestionowała teorię naukowca, złożyła prywatny akt oskarżenia. Sąd stwierdził, że wiadomo tyle, iż policjant nie dopełnił obowiązków, bo dał sobie zabrać broń, z której w trakcie domniemanej szamotaniny padły śmiertelne strzały
uznał, że policjanci z Białegostoku nie ponoszą winy za śmierć Pawła, chorego psychicznie mężczyzny, którego w 2016 r. brutalnie obezwładnili na balkonie jego mieszkania. Pawła też miałby zabić tajemniczy epizod excited delirium, a nie "nadgorliwi" policjanci. Rodzina zmarłego nie kwestionowała potem tych ustaleń
Strzały do zwłok bezdomnych i zarzut przekrętów finansowych
Gdy prof. Jarosław B. w czasach rządów PiS zaczął wydawać opinie korzystne dla policjantów,
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 3 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.