Jestem chamem i jestem z tego dumny

65
To, że prosty cham i prol z zabitej wioski za górami, za lasami albo z dzielnicy, do której po 16 bez wytrenowanego kolegi lepiej się nie wybierać, poucza cię w gabinecie co powinien/ musi/ ma mieć zrobione, nikogo z tutaj obecnych już nie dziwi. To, że tzw. ulica wygląda jak parada równości lub masowa ucieczkaz pyjama party, tyle,że bardziej rozproszona , też nie. Ogólnie, z wiekiem, odkrywam w sobie szczególne umiłowanie do jednego towarzystwa- swojego. Też jakby norma po 38 latach przymusowego, zawodowego kontaktu z ludźmi, z których promil to tacy, z którymi chciałoby się pójść na kawę . I proszę mi tu nie wyjeżdżać z narcyzmem, wyższościowością, itp. Niestety, jak każdy, muszę: robić zakupy chodzić do urzędów, fryzjera , szewca, przemieszczać się po ulicach , chociaż głównie autem. Ale polskie drogi i polscy kierowcy to temat na osobny wątek. Nie o takich interakcjach będzie. Będzie o ...żarciu. Na codzień, z wyjatkiem pierwszych dni tygodnia, kiedy mam jeszcze resztki z " wielkiego gotowania " weekendowego, zdarza mi się jeść w jednej z jadłodajni, która istnieje odkąd
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 65 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.