Wysiłek (nie)zrozumienia, czyli ...

19
...dlaczego warto zabierać ludzi do kina. Nie, nie o moje towarzystwo chodzi, chyba, że o moje własne, albowiem najczęściej chadzam solo. Większe skupienie po, bo niektóre seanse wymagają oddechu. Filmy Sorrentino np. bo ich nie obejmuję intelektualnie, jedynie emocjonalnie i to wymaga jednak chwil spokojnej "kontemplacji". A ta przydałaby się również podczas seansu. Jako żem z tych co przyjmują w kinie tryb ksienżniczki na ziarnku grochu wiele rzeczy mi przeszkadza. Np. woń przetworzonej dajmy na to g
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 19 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.