"Modliłam się żeby moja córka zdążyła umrzeć do godziny 16tej, bo wtedy był koniec odwiedzin. Umarła o 15.55, zdążyła żebyśmy byli obok" - czyli o absurdach regulowanego czasu rodziców z dzieckiem na OIT

21
Każdego dnia dzieci na OIT dzieci odchodzą samotnie, bez rodziców, bez ciepła, bez ostatniego pożegnania. Śledzę w internecie pewną matkę, która niedawno straciła dziecko. Opisywała w sieci jego walkę, starania lekarzy, ale i absurdy dotyczące możliwości spędzania czasu w szpitalu z dzieckiem. W komentarzach wypowiedziały się też inne matki: "Moja córka umarła 6 lat temu na OIT, też mogliśmy być tylko 3 godziny dziennie. Żegnaliśmy się z nią przez 3 tygodnie codziennie, bo lekarze mówili, że do rana nie dożyje... Dożyła 22 razy. Przez ten czas w nocy nie spaliśmy, bo czekaliśmy na telefon. W ostatni dzień było bardzo źle, ja matka siedziałam tam i modliłam się w duchu, żeby zdążyła umrzeć do 16, bo tak był koniec odwiedzin. Umarła 15.55, zdążyła, żebyśmy byli obok." Inny OIT : "Bardzo dużo mam najgorszych
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 21 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.