Scaramouche, Scaramouche, will you do the Fandango?
27
Co jest nie tak z filmem Bohemian Rhapsody?
Dziś, z okazji usunięcia go z biblioteki Netflix, udało mi się obejrzeć do końca.
Co jest nie tak z tym dziełem?
Dobrze zrobione, fachowa robota filmowa. Bez wątpienia.
Scenariusz trywialnie wyznaczony przez życie i biografię.
Musiała być gejoza, musiały być trudne rozmowy członków zespołu, musiało być proroctwo "większość zespołów się rozpada", musiało być katharsis i wybaczenie, musiała być odwieczna miłość jego i jej, musiał być upadek, musiała być wielka kulminacja.
No dobrze.
Niezależnie od fajnej scenografii, dopieszczenia detali z epoki, co zawsze cenię, ja myślę że coś umknęło.
Ja się nie zgadzam, żeby kulminacją i równocześnie zakończeniem tej historii był epicki koncert na Wembley z 1985.
Ja znam tę scenę kiedy, przywołując wszystkie rytualne wysrywy tunelowych opisywaczy, "Freddie sam kontrolował śpiewem cały stadion", tak, to wspaniała scena w dziejach popkultury.
Ja wi
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 27 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.